Uśmiechnąłem się widząc jaka była wściekła. Do twarzy jej było z
rumieńcami i tymi iskierkami w oczach. Ale o czym ja właściwie myślę?
- Oczywiście. - powiedziałem podchodząc nieco bliżej. - Dzięki temu mogłem podziwiać twoje kształtne plecy i powiem szczerze, że jednak różnisz się od innych kobiet.
Zrobiła się czerwieńsza niż zazwyczaj. Czy to wściekłość czy w końcu udało mi się ją zawstydzić? Nie miała chyba już czym we mnie rzucić, ale kilka ciężkich tomiszy książek by się znalazło.
- Co?! Co chcesz przez to powiedzieć, że jestem...
Uniosłem wyżej brwi. Taaak, takiej zabawy nie miałem od wieków.
- Twierdzę tylko, że jesteś znacznie ładniejsza od wielu innych które widziałem.
No i proszę jednak może być bardziej czerwona. I cóż, znalazła ciężki posążek do rzucenia we mnie. Uchyliłem się w porę aby nie stracić głowy. Z głośnym trzaskiem lodowe cudeńko rozbiło się o ścianę. Wielka szkoda. Mogłem je zabrać na pamiątkę gdy już nie będzie mnie chciała widzieć.
- Wyjdź! - wrzasnęła.
No i wróciliśmy do początku. Podszedłem do wielkiego łoża z pięknymi błękitnymi zasłonami i skoczyłem na nie, rozkładając skrzydła.
- Nie mam zamiaru. Jestem dziś na twoją wyłączność. A jeśli bardzo chcesz, chętnie przyrządzę ci mały koszmar. - zmrużyłem oczy i wskazałem sąsiednią ścianę z posągami.
Zbladły i zaczęły się poruszać. Postacie wydawały się teraz realne i wyciągały do niej zakrzywione pazury, a ze ścian dobywały się głosy cierpiących dusz. Dostrzegałem nawet wykrzywione w agonii twarze.
- Czy może jednak porobimy coś innego? - zapytałem a koszmar zniknął nagle, jakby nigdy go nie było.
<Vierra? xD >
- Oczywiście. - powiedziałem podchodząc nieco bliżej. - Dzięki temu mogłem podziwiać twoje kształtne plecy i powiem szczerze, że jednak różnisz się od innych kobiet.
Zrobiła się czerwieńsza niż zazwyczaj. Czy to wściekłość czy w końcu udało mi się ją zawstydzić? Nie miała chyba już czym we mnie rzucić, ale kilka ciężkich tomiszy książek by się znalazło.
- Co?! Co chcesz przez to powiedzieć, że jestem...
Uniosłem wyżej brwi. Taaak, takiej zabawy nie miałem od wieków.
- Twierdzę tylko, że jesteś znacznie ładniejsza od wielu innych które widziałem.
No i proszę jednak może być bardziej czerwona. I cóż, znalazła ciężki posążek do rzucenia we mnie. Uchyliłem się w porę aby nie stracić głowy. Z głośnym trzaskiem lodowe cudeńko rozbiło się o ścianę. Wielka szkoda. Mogłem je zabrać na pamiątkę gdy już nie będzie mnie chciała widzieć.
- Wyjdź! - wrzasnęła.
No i wróciliśmy do początku. Podszedłem do wielkiego łoża z pięknymi błękitnymi zasłonami i skoczyłem na nie, rozkładając skrzydła.
- Nie mam zamiaru. Jestem dziś na twoją wyłączność. A jeśli bardzo chcesz, chętnie przyrządzę ci mały koszmar. - zmrużyłem oczy i wskazałem sąsiednią ścianę z posągami.
Zbladły i zaczęły się poruszać. Postacie wydawały się teraz realne i wyciągały do niej zakrzywione pazury, a ze ścian dobywały się głosy cierpiących dusz. Dostrzegałem nawet wykrzywione w agonii twarze.
- Czy może jednak porobimy coś innego? - zapytałem a koszmar zniknął nagle, jakby nigdy go nie było.
<Vierra? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz