Po rozstaniu ruszyliśmy wyżej w swoje strony. Weszliśmy do jaskini, mimo chłodu mi zimno nie było. Oparłem się o smoczyce jak o poduszkę. I spoglądałem w sufit jaskini. Myślami długo o dziewczynie... Miła i spokojna. Po czym zasnąłem w końcu. Długo nie spałem. Szybko pojawiło się słońce. Siostra obudziła się tuż zaraz po mnie. Wstałem i rozciągnąłem się. Następnie wyszedłem z jaskini a smoczyca za mną.
-To co. Lecimy do Aryi? -spytała Crejzy umysłowo.
-Hm.. czemu by nie - usiadłem wygodnie na grzbiecie smoczycy.
-Ale przyznaj...
-Co mam przyznać? -spytałem marszcząc brwi.
-Serce ci wali. Myślisz że nie słyszę? -uśmiechnęła się.
-Cicho siedź... - oznajmiłem. Uśmiechając się. Po chwili wylądowaliśmy niedaleko Aryi.
-Nie spać, zwiedzać - zapukałem w ścianę.
<Aryia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz