Wyszedłem z wody. Chwila nie uwagi ze strony Aley, dała mi przewagę. Więc ślizgając się po nędznym lodzie, cały mokry, a do tego w połowie nagi nie planowałem poddania się. Nie tym razem.
Chwyciłem ją za ramię i mocno przyparłem do drzewa, które rosło przy brzegu jeziora.
-Tym razem to ja cię będę poniżał. Może nie wrzucę cię do do lodowatej wody, bo to i tak nic nie da... ty przecież lubisz kąpiel w zimnej wodzie, prawda? Chyba, że to tylko przykrywka, co...? Szanowna pani Vierro?
-M-moje... ramię... -wyszeptała. -Daj spokój. Nic z tego. Nie dasz rady choćby mnie tyknąć. Nie masz jaj, nie jesteś facetem. -była zbyt pewna siebie. Na chwilę odwróciła wzrok w przeciwną stronę. Skorzystałem z okazji i wyciągnąłem jej broń przyczepionej do pasa, po czym wyrzuciłem gdzieś daleko za siebie...
Zaraz po tym namiętnie ją pocałowałem. Nie wyglądała na zaskoczoną. Zaczynam się zastanawiać, czy ona naprawdę się tego nie spodziewała...
-Teraz to ja wygrałem. -szyderczo się do niej uśmiechnąłem.
-Jesteś tego takie pewien? -wyglądała na zadowoloną z siebie.
<Vierra? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz