Malheur spojrzał na nią z dziwną zadumą. Zapewne zastanawiał się czy wolno w jednej organizacji się zabijać. Uznał, że nie i westchnął jak męczennik.
- Ale to nie ja. - Spojrzała zaskoczona.
- Słucham?
- No koszmary. Zwykle zsyłam je na ludzi dla czystej zabawy. By spoglądać jak próbują się wyswobodzić z własnego umysłu. Uwierz mi, nie ma nic zabawniejszego niż się tym napawać. - poprawił pozycję i zaczął żwawo gestykulować. - Albo wtedy gdy zdają sobie sprawę, że nawet jeśli się obudzą, koszmar nadal trwa. Nie bez powodu tak na mnie mówią. Koszmar, Malheur. - skłonił lekko głowę. - A na ciebie jak mam mówić? Właściwie nie przeszkadza mi “Moja muzo”. Ostatnia jakoś dziwnie mi umknęła i teraz szukam kolejnej. Spojrzał gdzieś w bok i zmarszczył brwi. Wyczuwał bowiem, że wschód jest blisko. Jeśli istniało coś czego szczerze nienawidził, prócz własnego brata, było nim słońce. Chwycił lekko jej dłoń i pocałował, a właściwie musnął zaledwie ustami.
- Wybacz muzo, muszę uciekać. Słońce mnie oślepia.
<Christina? Uch nakręcił się xD Jego charakter jest złożony i zależy jak wiatr powieje xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz