wtorek, 25 listopada 2014

Od Daichiego

Ciemność, szelest liści i świeże powietrze. Na tą chwilę to wszystko co jestem w stanie dostrzec. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć co się ostatnio działo... A co ważniejsze - co się stało ze mną? Nie jestem pewien, czy jednak chcę wiedzieć... Otworzyłem oczy i się podniosłem. Tereny, które mi się ukazały były piękne. Nie jestem nawet w stanie tego określić...
Ten widok oznaczał tylko jedno... co ja robię na terenie Iluminatów!? Przyjdzie Artur i mnie zajebie...
Usłyszałem czyjś krok i kiedy już miałem rzucić się do ucieczki...
-Kim jesteś? Co tutaj robisz? - spytał mężczyzna o głosie spokojnym, lecz donośnym.
Przyjrzał mi się, w jego oku pojawił się błysk zrozumienia.-Need Evil, czyż nie?
-Tak... ale zapewniam cię, że nie jestem tu sprowadzony w celu czy czegoś... w tym rodzaju.
Westchnął przymykając oczy. Palcem zaczął rozmasowywać skronie.
- Nie opłaca mi się ciebie zabijać ale ja zostanę zabity jeżeli tego nie zrobię...- bełkotał coś niewyraźnie pod nosem. - Postanowione, dam ci linę, ty się powiesisz i wszyscy będą szczęśliwi. Tylko nie tu, najlepiej gdzieś dalej, daleko dalej...
- Naprawdę mi zaimponowałeś. Plan jest niezły, ale nie podoba mi się ta część z powieszeniem się...

<Atos?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz