W którymś momencie po prostu miałem ochotę wybuchnąć
śmiechem. To małe stworzenie, które mówi że ma na imię Tori, prawie mnie
wykiwało! Tak sobie ze mną pogrywać. Przeciągnęła mnie chyba przez całe ruiny.-Parsknąłem
cichym śmiechem na tą myśl jednak momentalnie spoważniałem. To nie czas i
miejsce na tak jawne okazywanie uczuć.-A więc mówisz że nazywasz się Tori, tak?
Ciekawe, ciekawe.-Okrążyłem ją kilka razy, żeby zatrzymać się po piątym kółku.
Jest niewielka, zwinna- nadała by się na zwiadowcę, jednak wyczuwam magiczny
dar(hehe, ja Artur mam nosa do wszystkiego).-Jesteś na moim terenie, mam prawo
wypytać cię o wszystko aczkolwiek nie zrobię tego. Powiesz mi wszystko sama.-Typowe zagranie Atosa, ten cwany lis to przebrzydła bestia.
Uśmiechnąłem się do niej z błyskiem w oku, zastanawiałem się
co może sprowadzać tu taką kruszynkę.
<Tori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz