Ku jej zdziwieniu, mężczyzna po prostu usiadł na skale naprzeciw
i patrzył. Iskierka rozbawienia tańczyła w jego oczach, naprawdę miał ochotę
się roześmiać. Smutne, co z człowiekiem robi otoczenie. Podejrzewałem kobietę o
to że jest szpiegiem, przecież to desperatka-zarechotał w myślach przybierając
bardziej „wyluzowaną” postawę na swoim tronie, że tak powiem. Obmacał kieszenie
w poszukiwaniu paczki papierosów, znalazł je bez trudu. Wyjął jednego szluga,
zapalił i wsadził w zęby. Wyciągnął rękę w stronę Maiv.
-Nie zbliżaj się! Zaraz skoczę!-krzyknęła po raz wtóry dziewczyna.
-Spokojnie, spokojnie, chciałem tylko zaproponować
papieroska. Ale skoro nie palisz…-Paczka z ulubionym tytoniem znów wróciła na
swoje stałe miejsce. Mężczyzna zaciągnął się i powoli wypuścił dym z ust. To
jest takie uspokajające, też powinna zapalić skoro tak się stresuje-pomyślał
patrząc na nią w zamyśleniu.
-Skoczę jeżeli nie odejdziesz!-Ten krzyk wyrwał go z zadumy.
-A skacz jeżeli chcesz, to nie moja sprawa. Nikt mi nie zabroni
siedzieć na tym kamieniu, będę na nim siedział i palił szluga, ty możesz robić
co chcesz. Skakać, tańczyć, śpiewać, a nawet zrobić striptiz. Mnie to nie
ruszy-chwila zastanowienia-no może poza tym striptizem, wtedy bym pewnie
spojrzał.
<Tori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz