-Hm... Owszem. Smoki nasz język znają. Jednak czy posłuchają to ich wybór. Możemy się z nimi porozumieć dzięki mikrofalą. Inaczej telepatią. Nie każdy ma taki dar. - odpowiedziałem spoglądając kątem oka na dziewczynę. Smoczyca leciała nad chmurami spokojnie. Miałem fajny pomysł. Dziewczyna na chwile powoli mnie pościła ja odwróciłem się w jej strone tak że siedziałem przodem do niej. Powoli wstałem na smoczycy. Podałem rękę dziewczynie o pomogłem jej wstać.
-To jest bezpieczne?! - spytała zdziwiona. Ale po chwili wstała. Smoczyca lekko się zachwiała (leciutko) a dziewczyna mocno przytuliła mnie by nie spadła.
-Spokojnie. Mam zaufanie do smoczycy a ja do niej. Spójrz. - Zeskoczyłem z smoka ciągnąc ze sobą dziewczynę.
-Zwariowałeś?! - krzyknęła. Lecieliśmy tak z pare sekund aż smoczyca złapała nas delikatnie i znów siedzieliśmy na grzbiecie tak jak na początku. Po chwili szykowaliśmy się do lądowania.
<Aryia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz