Dziewczyna nawarczała na mnie jak na jakiegoś zboka (a przecież ja wcale
nie jestem zbokiem!) i zaczęła biec, uciekać. Nie mając pomysłu co
zrobić ze swoim życiem pobiegłam za nią. Gdy ujrzałem jak miota się po
ziemi, a na jej ciele pojawiają łuski przykucnęłam w krzakach. Jej ciało
wydłużyło się i już po chwili stała przede mną pełnowymiarowa smoczyca o
groźnym wyglądzie. Rzuciła mi groźne spojrzenie i warknęła. Przeszedł
mnie dreszcz ekscytacji. Aura smoka. Szlachetniejsza niż zwierzęca, ale
nie ludzka. Wstałem z ziemi. Nie było powodu, bym udawała, że mnie tu
nie ma. Zaczęłam powoli iść w kierunku dziewczyny-smoczycy.
- No proszę - krzyknąłem, by mieć pewność, że mnie słyszy - A więc dlatego waćpanna była tak ostrożna...
- Czego dalej ode mnie chcesz - warknęła ponownie, zamiatając olbrzymim ogonem ziemię
- Cóż, powiedzmy, że dalej nie mam nic lepszego niż rozmowa z panią
(Kira?)
- No proszę - krzyknąłem, by mieć pewność, że mnie słyszy - A więc dlatego waćpanna była tak ostrożna...
- Czego dalej ode mnie chcesz - warknęła ponownie, zamiatając olbrzymim ogonem ziemię
- Cóż, powiedzmy, że dalej nie mam nic lepszego niż rozmowa z panią
(Kira?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz