Artur siedział chwilę w milczeniu przyglądając się im uważnie. Na końcu języka miał jedną z tych swoich wspaniałych ripost, ale powstrzymał się przed ich użyciem. Jakoś nie miał ochoty zostać wywalonym z mieszkania, zważywszy na to że nie wypił jeszcze swojej herbaty! - Nie, raczej to wszystko co chciał bym wiedzieć - powiedział przeciągając się. - Nie myślałaś, żeby to czymś obić?
- Ale co?
- No tą kanapę. Jest bardzo ładnie zrobiona, ciało wygodnie się układa ale cholernie twarde coś. Szczerze powiedziawszy boli mnie du... kość ogonowa - poprawił się biorąc do ręki swoją filiżankę. Osłodził i powoli zaczął sączyć zawartość. - Całkiem niezła ta herbata. Mój ojciec ją uwielbiał.
- Uwielbiał? To już nie uwielbia?
Artur zaśmiał się serdecznie. - Wiecie co sobie uświadomiłem? Że się wam nawet nie przedstawiłem - zarechotał i jak to dworskie obyczaje nakazują, wstał i lekko się skłaniając pocałował dłoń obu dziewczyn. - Artur Pendragon, następca tronu Avalonu.
Dziewczyny skamieniały.
- Nie patrze na mnie tak jak bym powiedział coś niesamowitego, jak na razie nie mam na czym zasiadać więc tytułujcie mnie per Dowódco.
- T-tak jest dowódco.
- A co z tym twoim ojcem? - wypaliła Jody.
No teraz młody książę się nieco zirytował. - Jesteście w Avalonie i nawet nie wiecie co się stało? Został zamordowany dziesięć lat temu, jak na razie do tej pory nie udało się nam przejąć całkowitej kontroli nad krajem.
Nastała chwila ciszy, którą oczywiście młody książę musiał przerwać. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów, zapalił szluga i wsadził go w zęby. - No to opowiadajcie jeszcze, czas nam szybciej minie.
<Enely? XD>
- Ale co?
- No tą kanapę. Jest bardzo ładnie zrobiona, ciało wygodnie się układa ale cholernie twarde coś. Szczerze powiedziawszy boli mnie du... kość ogonowa - poprawił się biorąc do ręki swoją filiżankę. Osłodził i powoli zaczął sączyć zawartość. - Całkiem niezła ta herbata. Mój ojciec ją uwielbiał.
- Uwielbiał? To już nie uwielbia?
Artur zaśmiał się serdecznie. - Wiecie co sobie uświadomiłem? Że się wam nawet nie przedstawiłem - zarechotał i jak to dworskie obyczaje nakazują, wstał i lekko się skłaniając pocałował dłoń obu dziewczyn. - Artur Pendragon, następca tronu Avalonu.
Dziewczyny skamieniały.
- Nie patrze na mnie tak jak bym powiedział coś niesamowitego, jak na razie nie mam na czym zasiadać więc tytułujcie mnie per Dowódco.
- T-tak jest dowódco.
- A co z tym twoim ojcem? - wypaliła Jody.
No teraz młody książę się nieco zirytował. - Jesteście w Avalonie i nawet nie wiecie co się stało? Został zamordowany dziesięć lat temu, jak na razie do tej pory nie udało się nam przejąć całkowitej kontroli nad krajem.
Nastała chwila ciszy, którą oczywiście młody książę musiał przerwać. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów, zapalił szluga i wsadził go w zęby. - No to opowiadajcie jeszcze, czas nam szybciej minie.
<Enely? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz