Machnęłam ręką z lekkim uśmiechem. Wolałam nawet nie wspominać jego niespodziewanego pocałunku. Był miły...
- Już mi podał odtrutkę. - usiadłam, uspokajając mocno bijące serce. - Szybko ci pomogła.
Wspomniałam jak na mnie zadziałała. Musiałam dwie godziny leżeć jak kłoda pod okiem Tibora. To był koszmar. Bałam się, że zechce mi coś zrobić. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy nekromancie odbije a już sam fakt, że rozmawiał z trupami... Moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Wstałam aby Jake nic nie zauważył.
- Więc jak? Idziesz ze mną czy... Chyba musisz jeszcze neico odpocząc. - powiedziałam widząc jak zbladł.
Mhm zdecydowanie odtrutka właśnie w pełni ujawniła swoją moc. Jake zachwiał się i spadłby na podłogę ale podbiegłam, przytrzymując go. Położyłam biedaka na łóżku i okryłam kołdrą. Nie mógł poruszyć nawet palcem.Pogłaskałam go w roztargnieniu po czole, nie zastanawiając się jak dziwnie może to wyglądać. I niestosownie, na Bogów...
- Nie martw się. Za około dwie godziny ci przejdzie.
Wpatrywał się we mnie oczami bez wyrazu. Wstałam i zamknęłam okno aby nie zmarzł gdy mnie nie będzie. Podeszłam jeszcze z lekkim uśmiechem.
- Ja muszę iść. Liczy się każda chwila. A to... - pokazałam niewielki kryształ który dał mi Tibor. - Naprowadzi cię na nas. Wyruszamy za chwilę. Jeśli chcesz możesz nas dogonić. Jeśli nie...
Nie sądziłam aby chciał mi pomóc. W końcu niby dlaczego? Pokiwałam zamyślona głową i wyszłam z komnaty.
<Jake? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz