○ ○ ○
Przywiązali ją do krzesła. Wokół niej kręcił się szlachcic, któremu zabrała klucz. Na jego szyi dotrzegła lekki ślad po ostrzu.
-Gdzie to jest?- warknął opierając się o mahoniowe biurko, które stało za nim. -Gdzie masz klucz?
-Nie mam żadnego klucza.- odpowiedziała półgłosem, jej suche spojrzenie była jak maska, która zakrywała prawdę.
-Kłamiesz. To ty go ukradłaś!-wrzasnął, że kilka szklanek na biurku zatrzęsło się.
Ta nie odpowiedziała. To rozjuszyło mężczyznę jeszcze bardziej. Chwycił za ostrze, leżące na małym stoliczku przy oknie i wbił jej w rękę przeszywając ją na wylot. Ta krzyknęła z bólu.
-Masz mi coś do powiedzenia?
-Tylko winni się tłumaczą.- mówiła zaciskając zęby.
-Zabierz ją...- poddał się, usiadł przy meblu i nalał do szklanki whisky.
Targał ją po podłodze do lochu w którym miała spędzić kolejne dwa dni, zanim odbędzie się egzekucja. Wrzucił ją tam, a jej bezwładne ciało uderzyło o kamienną ścianę. Zsunęła się na podłogę i złapała się za rękę, chcąc jakoś powstrzymać krwotok. Zacisnęła mocno zęby, nie chcąc krzyczeć. Oczy zrobiły się szkliste. Myślała, że zaraz oszaleje.
Nawet rana na plecach teraz nie sprawiała takiego męczącego bólu. Spojrzała na księżyc wbijający się przez drobny otwór w ścianie. Pomyślała o Jake'u. Tęsknota za nim wyżerała ją od środka. Położyła głowę na kolanach i próbowała otrzeć łzy.
-Jake...- szepnęła niesłyszalnie.
< Jake? XD No jak ona tęskni to już musi być coś na rzeczy XD>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz