-Kira Shi - syknęłam - Nie masz niczego innego do roboty?
-Otóż zaskoczę cię. Nie, nie mam nic do roboty.
-Och, cóż za niespodzianka - rzuciłam z przekąsem - Z pewnością coś ci+ znajdę.
-Byłbym zaszczycony.
-Bogowie, dlaczego?! - jęknęłam - Dobra, zakłóciłeś mój spokój, trochę poprzeszkadzałeś, a teraz już możesz sobie iść.
-Ależ...
-Tak, tak - przerwałam mu - Jasne, każdy tak mówi. Do zobaczenia później. Mam sprawy do załatwienia - dodałam po chwili załamującym się głosem, czując, że smocza część duszy daje o sobie znać.
Pobiegłam najdalej jak mogłam i padłam na ziemię. Zaczęłam dyszeć. Moje źrenice momentalnie się powiększyły, a skórę pokryły łuski. Gdy odzyskałam pełną świadomość byłam kilkakrotnie większa i silniejsza.
Przepełniona nową, smoczą energią spojrzałam przed siebie. Isamu (XD) kucał w krzakach i się przyglądał.
Rzuciłam mu groźne spojrzenie i warknęłam. Mężczyznę wyraźnie przeszedł dreszcz, ale nie uciekał. Wręcz przeciwnie, wyszedł z krzaków i szedł w moją stronę.
< Argona? Jedźmy z tym koksem XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz