Sylvanas... "przebudziła się". Gwałtownie wstała i zaciągnęła się jak najszybciej powietrzem. Po krótkeij chwili dotarło do niej co się stało. Na podłodze siedział Jake. Ronił łzy. Tym szybciej wstała i kucnęła przy nim. Objęła jego twarz rękoma i otarła łzy. Uśmiechnęła się delikatnie z troską w sercu. Mimo tego, że przez jakiś czas była martwa to potrafiła się opanować.
-Nie płacz.- szepnęła.
Chłopak spojrzał na nią. W środku zapewne rozpierało go szczęście. Przytulił dziewczynę najmocniej jak się dało.
-Nie płacz.- szepnęła.
Chłopak spojrzał na nią. W środku zapewne rozpierało go szczęście. Przytulił dziewczynę najmocniej jak się dało.
(Proszę się nie przyglądać tym laczkom z firmy "Szam szeksz" XDD)
-Przepraszam...- powiedział, dziewczyna była z lekka zaskoczona.
-Nie, to ja powinnam Cię przeprosić, to moja wina.- oznajmiła jeszcze słabym głosem. - Ja chciałam, abyś był bezpieczny...
-Ale jaką ceną?
-Miłość nie ma ceny.- wtuliła się w niego mocniej. - Kocham Cię Jake.- przymknęła oczy czując jego ciepło.
<Jake? XD Masz odżyła! XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz