Prychnął jedynie gdy wychodziła. Czy było mu jej żal? Nie, dla niego każda kobieta jest taka sama - zimna, pusta i zdradliwa.
Po dobrej godzinie sprawdzania papierów, zszedł na dół do swojej komnaty. Na drzwiach wisiała karteczka " U mnie w gabinecie, migusiem. " Identyczna kartka, o identycznej treści wisiała na drzwiach Angel. Atos nie miał problemu z rozpoznaniem nadawcy, znał to pismo niemal tak dobrze jak swoje własne.
Angel nie poszło tak dobrze i musiała nieco popytać tu i ówdzie, żeby stać teraz tam gdzie stała - przed drzwiami Artura. Przyszła równo z doradcą księcia, który nie uraczył jej nawet jednym, przelotnym spojrzeniem.
- Też dostałeś karteczkę? - spytała dziewczyna wymuszenie.
- Tak - odparł krótko pukając do drzwi. Usłyszeli donośne "Wejść!".
- Zanim zaczniecie zadawać pytania - rozpoczął młody książę paląc szluga - wezwałem was bo mam do was wielką prośbę. Udacie się razem na północ w stronę Traktu Królewskiego.
- Z jakiego powodu, panie?
- Boże, ten oficjalny ton - mruknął zażenowany patrząc na skaczące iskierki w palenisku. - W naszą stronę idzie człowiek, o którego dobro chciałbym szczególnie zadbać. Znając go zapewne zgubi sie gdy tylko przekroczy granicę a tego bym nie chciał, może mieć dla nas ważne informacje.
- Ale kto to taki? Jak go rozpoznamy? - zapytała Angel.
- Atos go zna i wyczuje z 10 kilometrów, nie ma się co martwić - powiedział rozbawiony, w swoim mniemaniu powiedział coś zabawnego.
- Czy to... - zaczął doradca z mieszaniną uczuć.
- Tak Atosie, to on we własnej osobie. Dostałem list wczoraj wieczorem. - Uśmiechnął się do nich szeroko. - Najpierw udacie się do siedziby Najemników, dostaniecie od nich trzy konie i prowiant.
- O Boże, kobieta demon... - wymamrotał Atos kłaniając się Arturowi. - Oczywiście, wyruszymy jutro z samego rana.
<Angel? I co? Nie dałam rady? Nie dałam? XD>
Po dobrej godzinie sprawdzania papierów, zszedł na dół do swojej komnaty. Na drzwiach wisiała karteczka " U mnie w gabinecie, migusiem. " Identyczna kartka, o identycznej treści wisiała na drzwiach Angel. Atos nie miał problemu z rozpoznaniem nadawcy, znał to pismo niemal tak dobrze jak swoje własne.
Angel nie poszło tak dobrze i musiała nieco popytać tu i ówdzie, żeby stać teraz tam gdzie stała - przed drzwiami Artura. Przyszła równo z doradcą księcia, który nie uraczył jej nawet jednym, przelotnym spojrzeniem.
- Też dostałeś karteczkę? - spytała dziewczyna wymuszenie.
- Tak - odparł krótko pukając do drzwi. Usłyszeli donośne "Wejść!".
- Zanim zaczniecie zadawać pytania - rozpoczął młody książę paląc szluga - wezwałem was bo mam do was wielką prośbę. Udacie się razem na północ w stronę Traktu Królewskiego.
- Z jakiego powodu, panie?
- Boże, ten oficjalny ton - mruknął zażenowany patrząc na skaczące iskierki w palenisku. - W naszą stronę idzie człowiek, o którego dobro chciałbym szczególnie zadbać. Znając go zapewne zgubi sie gdy tylko przekroczy granicę a tego bym nie chciał, może mieć dla nas ważne informacje.
- Ale kto to taki? Jak go rozpoznamy? - zapytała Angel.
- Atos go zna i wyczuje z 10 kilometrów, nie ma się co martwić - powiedział rozbawiony, w swoim mniemaniu powiedział coś zabawnego.
- Czy to... - zaczął doradca z mieszaniną uczuć.
- Tak Atosie, to on we własnej osobie. Dostałem list wczoraj wieczorem. - Uśmiechnął się do nich szeroko. - Najpierw udacie się do siedziby Najemników, dostaniecie od nich trzy konie i prowiant.
- O Boże, kobieta demon... - wymamrotał Atos kłaniając się Arturowi. - Oczywiście, wyruszymy jutro z samego rana.
<Angel? I co? Nie dałam rady? Nie dałam? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz