poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Leterance CD Rovneya

Co za cham. I prostak. I jeszcze ta karteczka! Jak on śmiał mi ją tak rzucić jak psu! I on niby ma się za dżentelmena? Kpiny jakieś. A te jego fanki? Żenada.
O nie, wiedziałam, że tak tego nie zostawię. Zemsta będzie słodka. Pozbierałam się z ziemi. Tamte wariatki były w takim szale, że nie zauważyły, że po kimś depczą... Gwałtownie otrzepałam się i wściekła poszłam przed siebie. Po chwili jednak szybko zawróciłam. Zapomniałam wziąć karteczki z adresem. Znalazłam ją dokładnie w tym samym miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą leżałam rozłożona. Porwałam ją do ręki i przeczytałam adres napisany dość starannym jak na mężczyznę pismem. Wscisnęłam świstek do kieszeni w mojej sukience po czym powoli udałam się na umówione spotkanie. Szłam bardzo wolno. Niech nie myśli, że mi zależało żeby się z nim spotkać. Chciałam go po prostu zmieszać z błotem. Ot co.
Miejsce, do którego się udałam, okazało się być na totalnym zadupiu. I do tego ruina. Brak drzwi, okien, ogromna dziura w dachu... Normalnie jak w jakimś horrorze. Zaśmiałam się. Być może jakieś naiwne dziewczę by się przestraszyło. Ale nie ja. Pewnie szłam przed siebie.
-Spóźniłaś się-usłyszałam głos za sobą. Zaśmiałam się pod nosem.
-Ja się nie spóźniam. To inni przychodzą za wcześnie.-odpowiedziałam całkiem poważnie. Bo w końcu ja mam się dostosowywać do jakiegoś człowieka? Mowy nie ma.
-Jednak przyjęłaś moje zaproszenie.
-Tak bym tego nie nazwała. Bardziej jest to samodzielnie podjęta decyzja o poświęceniu Ci tych kilku minut mojej uwagi.-W końcu tyle to mnie chyba nie zbawi? Prawda?- A tak w ogóle to nigdy bym nie przegapiła okazji by Ci nawrzucać-odpowiedziałam. No bo w końcu on musi wiedzieć kto tu rządzi. A rządzę ja.
-Jesteś coś bardzo pewna siebie-powiedział bawiąc się swoim kapeluszem w ręku.
-A niby czego mam się bać? Jedyne żywe stworzenie jakie tu jest, z wyjątkiem mnie, to zwykły szczur, który ucieka gdy tylko wyczuje zagrożenie.-odpowiedziałam złośliwie.
-Czy ja Ci wyglądam na szczura?-spytał unosząc lewą brew do gòry.
-"Nie możesz się zaprzyjaźnić z wiewiórką. Wiewiórka to szczur w lepszym wdzianku."-szczerze mówiąc nie wiem czy zrozumiał. I jakoś nie interesowało mnie to za bardzo.




<Panie Kapeluszniku? Oczywiście, że nie przegapię takiej okazjiXD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz