Uśmiechnął się zadowolony, o coś takiego mu chodziło. Wyszedł naprzeciw golema ale widząc jego gigantyczne cielsko, oczy mu się rozszerzyły, pisnął jak mała dziewczynka i zaczął uciekać za Floraną.
Wróżka zaczęła krzyczeć na niego wściekła. - Jak mogłeś?! Gdzie ta twoja pewność siebie?!
- Nie mówiłaś, że jest taki ogromny! - krzyknął z wyrzutem.
Golem rzucił w nich kłodą a Floranka dalej obsypywała maga wyzwiskami.
Boreasz zatrzymał się gwałtownie patrząc na nią z iskierką rozbawienia w oku.
- Uciekaj! Nie dasz rady!
- Nie dasz się pobawić w ofiarę - westchnął wysyłając wiązkę błyszczącej, niebieskiej mgiełki w stronę stwora. Golem ustał nieruchomo pokryty grubą warstwą lodu. Tylko oczy jakby śledziły ich ruchy.
Floranka zatrzymała się gwałtownie. - Co zrobiłeś?
- A nie widać? - odpowiedział pytaniem na pytanie nieco zażenowany. - Zamroziłem go.
- Jesteś lodowym magiem?
Skinął głową podpierając się o nogę golema. Mag dostał z liścia od wróżki. - To po co ta cała szopka z uciekaniem?!
Dotknął zaognionego policzka. - Wybuchowa, to dodaje ci uroku. - Siłą woli powstrzymał się żeby jej nie przyłożyć, nie teraz, nie gdy był tak blisko celu.
- Nie odpowiedziałeś!
- Nie muszę tłumaczyć się ze swojego zachowania, jestem wolnym strzelcem. - Z tymi słowami wyszedł na drogę, przed nadjeżdżający powóz. Woźnica spojrzał na niego z przestrachem.
- Gdzie jedziesz? - spytał mag.
Biedny wieśniak dygotał na sam jego widok, rzucał co chwilę jednym okiem na wielkiego golema. - Do stolicy panie.
- O, to bardzo dobrze! - Boreasz zatarł ręce zadowolony. - Weźmiesz go ze sobą - powiedział wskazując ruchem głowy na 2,5 metrową rzeźbę.
- Ale-ale panie, ona nawet nie zmieści się na powóz a po za tym...
Mag pokazał mu woreczek złotych monet. Wieśniak spojrzał na niego zaskoczony. - Aż tyle? Och panie, to za dużo nawet jak na tak duży ładunek.
- Wiem - mruknął wyciągając z niego dwie monety, resztę schował do kieszeni. - Do siedziby Najemników. Przekaż im, że wraca zboczeniec - będą wiedzieć o kogo chodzi. A! I niech trzymają golema gdzieś w chłodnym miejscu, chcę po powrocie dać go komuś na prezent.
- T-tak jest...
- Migiem! - warknął. Pod jego czujnym spojrzeniem mężczyzna szybko się uwinął i już znikał za zakrętem. - To jak, dasz mi ten kwiatek?
<Floranka? XD>
Wróżka zaczęła krzyczeć na niego wściekła. - Jak mogłeś?! Gdzie ta twoja pewność siebie?!
- Nie mówiłaś, że jest taki ogromny! - krzyknął z wyrzutem.
Golem rzucił w nich kłodą a Floranka dalej obsypywała maga wyzwiskami.
Boreasz zatrzymał się gwałtownie patrząc na nią z iskierką rozbawienia w oku.
- Uciekaj! Nie dasz rady!
- Nie dasz się pobawić w ofiarę - westchnął wysyłając wiązkę błyszczącej, niebieskiej mgiełki w stronę stwora. Golem ustał nieruchomo pokryty grubą warstwą lodu. Tylko oczy jakby śledziły ich ruchy.
Floranka zatrzymała się gwałtownie. - Co zrobiłeś?
- A nie widać? - odpowiedział pytaniem na pytanie nieco zażenowany. - Zamroziłem go.
- Jesteś lodowym magiem?
Skinął głową podpierając się o nogę golema. Mag dostał z liścia od wróżki. - To po co ta cała szopka z uciekaniem?!
Dotknął zaognionego policzka. - Wybuchowa, to dodaje ci uroku. - Siłą woli powstrzymał się żeby jej nie przyłożyć, nie teraz, nie gdy był tak blisko celu.
- Nie odpowiedziałeś!
- Nie muszę tłumaczyć się ze swojego zachowania, jestem wolnym strzelcem. - Z tymi słowami wyszedł na drogę, przed nadjeżdżający powóz. Woźnica spojrzał na niego z przestrachem.
- Gdzie jedziesz? - spytał mag.
Biedny wieśniak dygotał na sam jego widok, rzucał co chwilę jednym okiem na wielkiego golema. - Do stolicy panie.
- O, to bardzo dobrze! - Boreasz zatarł ręce zadowolony. - Weźmiesz go ze sobą - powiedział wskazując ruchem głowy na 2,5 metrową rzeźbę.
- Ale-ale panie, ona nawet nie zmieści się na powóz a po za tym...
Mag pokazał mu woreczek złotych monet. Wieśniak spojrzał na niego zaskoczony. - Aż tyle? Och panie, to za dużo nawet jak na tak duży ładunek.
- Wiem - mruknął wyciągając z niego dwie monety, resztę schował do kieszeni. - Do siedziby Najemników. Przekaż im, że wraca zboczeniec - będą wiedzieć o kogo chodzi. A! I niech trzymają golema gdzieś w chłodnym miejscu, chcę po powrocie dać go komuś na prezent.
- T-tak jest...
- Migiem! - warknął. Pod jego czujnym spojrzeniem mężczyzna szybko się uwinął i już znikał za zakrętem. - To jak, dasz mi ten kwiatek?
<Floranka? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz