Zacząłem się głośno śmiać.
-Rozumiem! Mogłaś od razu powiedzieć, że mam stąd wyjść! -wstałem z krzesła, na którym siedziałem.
-Nie musisz wychodzić. Tylko bądź cicho. -spuściła głowę na dół, po czym odwróciła się,by wrócić do miejsca, gdzie wcześniej przebywała.
-Letrance! -chwyciłem ją za dłoń. -Zostań tutaj. Chodź tutaj!
-Nie chcę...
-Proszę! Nie chcę tu siedzieć sam... -powiedziałem udając oburzonego.
-Ech... dobra. Wrócę tylko po moje książki...
Ucieszyłem się.
Letrance wróciła po krótkiej chwili.
-Lubisz poezję? -zapytała po pewnym czasie.
-Poezja? To jest jakoś tak dziwnie pisane... dziwne słowa... -spojrzała na mnie, jakbym właśnie zabił jej rodzinę. -Kompletnie tego nie rozumiem, ale podoba mi się. Czemu pytasz?
<Letrance? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz