Skinęła głową. Wtuliła się w niego.
-Uciekniemy stąd. Obiecuję.- musnął ustami jej czoła i objął ją mocniej, czując zimno bijące od niej.
Jake dawał jej jakąś nadzieję, że uda im się stąd wydostać. Dopiero teraz zauważyła, że nad nimi stoi strażnik. Zakuł ją w kajdany i zaczął wyprowadzać. Znalazła się w tym samym gabinecie co wcześniej. Na niebieskim dywanie jeszcze widniały krople jej krwi. Przeszeł ją lekki dreszcz o tamtym wspomnieniu. Powtórnie posadzili ją na krzeszło. Mężczyzna uśmiechnął się chytrze. Wstał z miejsca i rękoma oparł się o mahoniowe biurko. Z jego twarzy nie schodził uśmieszek. Wokół niego zaczęły się pojawiać czarne wstęgi, otaczając go. Siwe włosy wydłużyły się i zmieniły kolor na jasne błękit. Uszy stały się szpiczaste, a usta kobiecie, tak jak i figura. Sztuczka z przemianą... siostra Sylvanas zawsze ją stosowała.
-Anna...- szepnęła z niedowierzaniem.
-No proszę, siostrzyczko nie zmieniłaś się, nadal jesteś głupia jak ten twój kochaś.-Sylvanas gwałtownie drgnęła, poczuła gniew, który coraz bardziej przeszywał jej ciało.-Nawet sztuczka z pijaństwem się udała, oczywiście poszło by o wiele łatwiej, gdybyś znalazła jakiegoś naiwniaka.- podeszła do niej i ścisnęła jej policzki.
-Odpieprz się!- warknęła próbując się uwolnić z uścisku.-Czego ty ode mnie chcesz?!-Anna uśmiechnęła się nieznacznie, jakby przypominała sobie dawne czasy.
-Zemsty.- szepnęła i puściła ją.
Skierowała się w stronę okna i wyjrzała przez nie.
-Sama sobie wystrugałaś taki los. Gdybyś nie...
-Gdybym co?! Gdybym nie broniła tego co było szłuszne nie wylądowałabym w lochach?!
-Dla ciebie dobrą decyzją było zniszczyć portal, który miał posłużyć jako ewakuacja dla mieszkańców?!- krzyknęła lekko uchylając się do przodu.
-Nawet nie potrafiłaś sobie przypomnieć klucza, którego dostałaś jako generał, co? Tak bardzo cię to wszystko obchodziło. - syknęła niebiesko włosa, zaciskając podrapane pięści. -Ojciec zawsze miał cię za lepszą, bo byłaś silniejsza i byłaś lepszym strategiem! Oczywiście za twoje dokonania dostałaś stanowisko należące się mnie!
-Dobrze wiesz, że jestem starsza i ojciec uznał, że lepiej będzie mi to powierzyć! Byłaś zawsze uparta, rozpuszczona i przeginałaś z alkoholem! Sprowadziłabyś zgubę na Silvermoon!
-To ty jednak zniknęłaś! Wszyscy cię tak kochali, wszyscy myśleli, że umarłaś. Wtedy i by było lepiej. Czemu ci głupcy cię nie zabili?- szepnęła nieprzyjemnie.
Sylvanas wzięła głęboki oddech.
-To ty ich wysłałaś? Sprowadziłaś na tych ludzi śmierć, aby się mnie pozbyć?! Tych cholernych nekromatów, aby się mnie pozbyli?!
-A ty wyssałaś z nich dusze jak cię torturowali. Tak, już to słyszałam. Mówiłam, aby cię wykończyli od razu.
-Za jakieś jebane stanowisko chciałaś zabić własną siostrę!
-I teraz skończę to co zaczęłam!- uderzyła ją w twarz, krzesło przewróciło się.
Na czas jednak Sylvanas zorientowała się, że zaklęcie, które sprawiało, że w budynku nie dało się użyć magii zostało zdjęte, niestety ta miała wciąż na sobie kajdany, więc jej sztuczki były ograniczone. Podłoga została przerwana przez pnącza. Związały Annę, a czerwonooka wstała i szybko skierowała się w stronę wyjścia. Usłyszała rozrywanie i głośny śmiech. Po chwili Anna dogoniła ją. Struga błękitnego światła poleciała w stronę Sylvanas. Przy trafieniu ta padła na ziemię i syknęła lekko. Zaczęła się czołgać po podłodze.
-Gdzie uciekasz siostrzyczko? - mruknęła z pogardą.
Kopnęła ją w brzuch i okrążyła ją. Kucnęła nad nią i pokręciła niezadowolona głową. Wyjęła z kieszeni nożyk i przejechała po obu rękach. Ta nie dała rady się ruszyć, gdyż zielone pnącza przygwoździły ją do podłogi. Moc również była na skraju wyczerpania.
-Od czego, by tu zacząć, co Sylvanas?
-Wypuść mnie!- oczywiście, ten rozkaz był głupi, ale zawsze można było spróbować.
Anna roześmiała się tylko. Stanęła nad nią i uniosła władczo rękę. Oczy Sylvanas zrobiły się szare i przerażone. Z jej ciała zaczął się wydobywać strumień jasnego światła. Ból wiercił jej ciałem, gdy ta próbowała się wyrwać. Z jej ust wydobył się głośny jęk, który poniósł się echem po lochu. Krzyk był głośniejszy z każdą chwilą, jej siostra wydobywała z niej resztki mocy jaka jej została.
<Jake? XD Uratuj biędną Sylvanas >:D XD >
-Uciekniemy stąd. Obiecuję.- musnął ustami jej czoła i objął ją mocniej, czując zimno bijące od niej.
Jake dawał jej jakąś nadzieję, że uda im się stąd wydostać. Dopiero teraz zauważyła, że nad nimi stoi strażnik. Zakuł ją w kajdany i zaczął wyprowadzać. Znalazła się w tym samym gabinecie co wcześniej. Na niebieskim dywanie jeszcze widniały krople jej krwi. Przeszeł ją lekki dreszcz o tamtym wspomnieniu. Powtórnie posadzili ją na krzeszło. Mężczyzna uśmiechnął się chytrze. Wstał z miejsca i rękoma oparł się o mahoniowe biurko. Z jego twarzy nie schodził uśmieszek. Wokół niego zaczęły się pojawiać czarne wstęgi, otaczając go. Siwe włosy wydłużyły się i zmieniły kolor na jasne błękit. Uszy stały się szpiczaste, a usta kobiecie, tak jak i figura. Sztuczka z przemianą... siostra Sylvanas zawsze ją stosowała.
-Anna...- szepnęła z niedowierzaniem.
-No proszę, siostrzyczko nie zmieniłaś się, nadal jesteś głupia jak ten twój kochaś.-Sylvanas gwałtownie drgnęła, poczuła gniew, który coraz bardziej przeszywał jej ciało.-Nawet sztuczka z pijaństwem się udała, oczywiście poszło by o wiele łatwiej, gdybyś znalazła jakiegoś naiwniaka.- podeszła do niej i ścisnęła jej policzki.
-Odpieprz się!- warknęła próbując się uwolnić z uścisku.-Czego ty ode mnie chcesz?!-Anna uśmiechnęła się nieznacznie, jakby przypominała sobie dawne czasy.
-Zemsty.- szepnęła i puściła ją.
Skierowała się w stronę okna i wyjrzała przez nie.
-Sama sobie wystrugałaś taki los. Gdybyś nie...
-Gdybym co?! Gdybym nie broniła tego co było szłuszne nie wylądowałabym w lochach?!
-Dla ciebie dobrą decyzją było zniszczyć portal, który miał posłużyć jako ewakuacja dla mieszkańców?!- krzyknęła lekko uchylając się do przodu.
-Nawet nie potrafiłaś sobie przypomnieć klucza, którego dostałaś jako generał, co? Tak bardzo cię to wszystko obchodziło. - syknęła niebiesko włosa, zaciskając podrapane pięści. -Ojciec zawsze miał cię za lepszą, bo byłaś silniejsza i byłaś lepszym strategiem! Oczywiście za twoje dokonania dostałaś stanowisko należące się mnie!
-Dobrze wiesz, że jestem starsza i ojciec uznał, że lepiej będzie mi to powierzyć! Byłaś zawsze uparta, rozpuszczona i przeginałaś z alkoholem! Sprowadziłabyś zgubę na Silvermoon!
-To ty jednak zniknęłaś! Wszyscy cię tak kochali, wszyscy myśleli, że umarłaś. Wtedy i by było lepiej. Czemu ci głupcy cię nie zabili?- szepnęła nieprzyjemnie.
Sylvanas wzięła głęboki oddech.
-To ty ich wysłałaś? Sprowadziłaś na tych ludzi śmierć, aby się mnie pozbyć?! Tych cholernych nekromatów, aby się mnie pozbyli?!
-A ty wyssałaś z nich dusze jak cię torturowali. Tak, już to słyszałam. Mówiłam, aby cię wykończyli od razu.
-Za jakieś jebane stanowisko chciałaś zabić własną siostrę!
-I teraz skończę to co zaczęłam!- uderzyła ją w twarz, krzesło przewróciło się.
Na czas jednak Sylvanas zorientowała się, że zaklęcie, które sprawiało, że w budynku nie dało się użyć magii zostało zdjęte, niestety ta miała wciąż na sobie kajdany, więc jej sztuczki były ograniczone. Podłoga została przerwana przez pnącza. Związały Annę, a czerwonooka wstała i szybko skierowała się w stronę wyjścia. Usłyszała rozrywanie i głośny śmiech. Po chwili Anna dogoniła ją. Struga błękitnego światła poleciała w stronę Sylvanas. Przy trafieniu ta padła na ziemię i syknęła lekko. Zaczęła się czołgać po podłodze.
-Gdzie uciekasz siostrzyczko? - mruknęła z pogardą.
Kopnęła ją w brzuch i okrążyła ją. Kucnęła nad nią i pokręciła niezadowolona głową. Wyjęła z kieszeni nożyk i przejechała po obu rękach. Ta nie dała rady się ruszyć, gdyż zielone pnącza przygwoździły ją do podłogi. Moc również była na skraju wyczerpania.
-Od czego, by tu zacząć, co Sylvanas?
-Wypuść mnie!- oczywiście, ten rozkaz był głupi, ale zawsze można było spróbować.
Anna roześmiała się tylko. Stanęła nad nią i uniosła władczo rękę. Oczy Sylvanas zrobiły się szare i przerażone. Z jej ciała zaczął się wydobywać strumień jasnego światła. Ból wiercił jej ciałem, gdy ta próbowała się wyrwać. Z jej ust wydobył się głośny jęk, który poniósł się echem po lochu. Krzyk był głośniejszy z każdą chwilą, jej siostra wydobywała z niej resztki mocy jaka jej została.
<Jake? XD Uratuj biędną Sylvanas >:D XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz