Konik parsknął radośnie stawiając krok ale walnął pyskiem w piach. Chciała zrobić kolejnego ale nogi z pluszu to nie najlepszy środek transportu. - Czemu miś? Chciałam być prawdziwym koniem, takim dużym i szybkim...Chociaż nie, szybka jestem i bez tego - powiedziała ze śmiechem.
Po jeszcze kilku nieudanych próbach, dziewczyna - koń położyła się ciężko dysząc.
- Zmęczyłaś się kwiatuszku? - spytał unosząc brew.
- Sam spróbuj chodzić na takich nogach. Odmień mnie, albo nie sama to zrobię - zachichotała a jej kucykowe futerko zaczęło powoli zmieniać się w popiół. Potem kilka ładnych płomyków, z których powstawały przeróżne wzory i już, już na miejscu misiaka stała zielonooka chociaż w nieco ubogim stroju.
Brak spodni i butów - Akajcia stała uważnie się sobie przyglądając. - Cholera, znów spaliłam sobie ubranie - mruknęła marszcząc czoło. - No nic, kupi się nowe. Idziemy? - spytała żwawo ruszając przed siebie.
- Ale-ale co z twoim ubraniem? Chyba nie zamierzasz chodzić w samej bieliźnie?
- Rati, ja chodziłam w uboższych strojach. Były zakłady i lądowałeś nagi, była walka i lądowałeś nagi, były... imprezy i lądowałeś nagi. Mam koszule i bieliznę, na razie może być - powiedziała wzruszając ramionami. - A jeżeli tak bardzo ci to nie w smak to możesz oddać mi swoją koszulę, będziemy po równo. Prawie.
- Dziwna jesteś - mruknął wyrównując z nią kroku.
- Trochę. To przez ten alkohol, dawno nie piłam tak mocnego. A właśnie! Idziemy po więcej tego anielskiego trunku? Chcę się całkiem upić. I oddaj w końcu tą koszulę.
<Rakanoth? XD>
Po jeszcze kilku nieudanych próbach, dziewczyna - koń położyła się ciężko dysząc.
- Zmęczyłaś się kwiatuszku? - spytał unosząc brew.
- Sam spróbuj chodzić na takich nogach. Odmień mnie, albo nie sama to zrobię - zachichotała a jej kucykowe futerko zaczęło powoli zmieniać się w popiół. Potem kilka ładnych płomyków, z których powstawały przeróżne wzory i już, już na miejscu misiaka stała zielonooka chociaż w nieco ubogim stroju.
Brak spodni i butów - Akajcia stała uważnie się sobie przyglądając. - Cholera, znów spaliłam sobie ubranie - mruknęła marszcząc czoło. - No nic, kupi się nowe. Idziemy? - spytała żwawo ruszając przed siebie.
- Ale-ale co z twoim ubraniem? Chyba nie zamierzasz chodzić w samej bieliźnie?
- Rati, ja chodziłam w uboższych strojach. Były zakłady i lądowałeś nagi, była walka i lądowałeś nagi, były... imprezy i lądowałeś nagi. Mam koszule i bieliznę, na razie może być - powiedziała wzruszając ramionami. - A jeżeli tak bardzo ci to nie w smak to możesz oddać mi swoją koszulę, będziemy po równo. Prawie.
- Dziwna jesteś - mruknął wyrównując z nią kroku.
- Trochę. To przez ten alkohol, dawno nie piłam tak mocnego. A właśnie! Idziemy po więcej tego anielskiego trunku? Chcę się całkiem upić. I oddaj w końcu tą koszulę.
<Rakanoth? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz