- Zrozumiałem - powiedział bawiąc się monetą z wygrawerowanymi inicjałami "R. O.".
- Ale co zrozumiałeś? - burknęła siadając na kamieniu niedaleko.
- To z wiewiórką. Zastanawiałaś się czy cię zrozumiałem. Owszem, nie była to ironia na zbyt wysokim poziomie - spojrzał na nią zdejmując po kolei każdą z rękawiczek. Śnieżnobiałe nakrycie dłoni schował do kieszeni marynarki. Polubił tą dziewczynę, przypominała mu żmiję - oślizgłą i jadowitą żmiję, która najchętniej zabiła cię przy pierwszym ruchu. Zastanawiał się czy już teraz przejrzeć jej umysł w poszukiwaniu informacji, czy jeszcze z tym poczekać.
- A wracając do tych szczurów, nie jesteśmy tu sami - z lekkim uśmiechem na ustach wskazał zamek za nimi. Po bliższym przyjrzeniu można było zobaczyć, że to nie kupa gruzu jak wydawało się na początku, był to naprawdę stabilny zamek wybudowany całkiem niedawno. Wszystko psuły chwasty i niewypielęgnowany ogród, no bo komu się by chciało go pielęgnować? - Jesteś w siedzibie Najemników, szczurów tu całkiem sporo.
Dziewczyna skamieniała na chwilę, ale tylko moment, zaraz znów wróciła do siebie. - No tak, inni cię nie chcieli, prawda? - spytała zgryźliwie. - Lovello, magik, marny iluzjonista wyciągający królika z kapelusza. Nie rozumiem jak w ogóle ktoś mógł cię przyjąć?
- Nie wierzę, ty naprawdę uwierzyłaś że tym zajmuję się na co dzień? - westchnął głęboko. - Młodzieńcza głupota.
- Jesteś niewiele starszy ode mnie - warknęła.
- Bardzo się cieszę, że masz mnie za tak młodego ale muszę cię zawieść.
- No mniejsza o to, a ile jest tu tych... szczurów?
- A kto to wie? Łażą wszędzie i nigdy nie można ich znaleźć, pewnie z dziesięciu a reszta robi zlecenia.
Dziewczyna prychnęła. - Marna organizacja, w ogóle to czemu istnieje? Nie jesteście przydatni, nie mieszacie się w sprawy polityczne.
- No i o to chodzi mademoiselle[mad młazel XD], nie chcemy mieszać się w politykę bo uważamy to za stratę czasu. Jesteśmy do wynajęcia, każdy może nam zapłacić a my zrobimy to o co prosi.
- Żenada.
- Żenada? Z tego co pamiętam, mieliśmy już całkiem sporo klientów z Need Evil. Ostatnio nawet wykonywałem zlecenie dla pewnej pięknej pani z Evili. Ach! I postanowiłem, że jednak uświadomię ci że nie jestem magikiem - zaśmiał się cicho. - Jestem magiem, a to już różnica.
<Leterance? Rovi ją lubi XD>
- Ale co zrozumiałeś? - burknęła siadając na kamieniu niedaleko.
- To z wiewiórką. Zastanawiałaś się czy cię zrozumiałem. Owszem, nie była to ironia na zbyt wysokim poziomie - spojrzał na nią zdejmując po kolei każdą z rękawiczek. Śnieżnobiałe nakrycie dłoni schował do kieszeni marynarki. Polubił tą dziewczynę, przypominała mu żmiję - oślizgłą i jadowitą żmiję, która najchętniej zabiła cię przy pierwszym ruchu. Zastanawiał się czy już teraz przejrzeć jej umysł w poszukiwaniu informacji, czy jeszcze z tym poczekać.
- A wracając do tych szczurów, nie jesteśmy tu sami - z lekkim uśmiechem na ustach wskazał zamek za nimi. Po bliższym przyjrzeniu można było zobaczyć, że to nie kupa gruzu jak wydawało się na początku, był to naprawdę stabilny zamek wybudowany całkiem niedawno. Wszystko psuły chwasty i niewypielęgnowany ogród, no bo komu się by chciało go pielęgnować? - Jesteś w siedzibie Najemników, szczurów tu całkiem sporo.
Dziewczyna skamieniała na chwilę, ale tylko moment, zaraz znów wróciła do siebie. - No tak, inni cię nie chcieli, prawda? - spytała zgryźliwie. - Lovello, magik, marny iluzjonista wyciągający królika z kapelusza. Nie rozumiem jak w ogóle ktoś mógł cię przyjąć?
- Nie wierzę, ty naprawdę uwierzyłaś że tym zajmuję się na co dzień? - westchnął głęboko. - Młodzieńcza głupota.
- Jesteś niewiele starszy ode mnie - warknęła.
- Bardzo się cieszę, że masz mnie za tak młodego ale muszę cię zawieść.
- No mniejsza o to, a ile jest tu tych... szczurów?
- A kto to wie? Łażą wszędzie i nigdy nie można ich znaleźć, pewnie z dziesięciu a reszta robi zlecenia.
Dziewczyna prychnęła. - Marna organizacja, w ogóle to czemu istnieje? Nie jesteście przydatni, nie mieszacie się w sprawy polityczne.
- No i o to chodzi mademoiselle[mad młazel XD], nie chcemy mieszać się w politykę bo uważamy to za stratę czasu. Jesteśmy do wynajęcia, każdy może nam zapłacić a my zrobimy to o co prosi.
- Żenada.
- Żenada? Z tego co pamiętam, mieliśmy już całkiem sporo klientów z Need Evil. Ostatnio nawet wykonywałem zlecenie dla pewnej pięknej pani z Evili. Ach! I postanowiłem, że jednak uświadomię ci że nie jestem magikiem - zaśmiał się cicho. - Jestem magiem, a to już różnica.
<Leterance? Rovi ją lubi XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz