Może nie powinnam, ale wybuchłam śmiechem.
-A ciebie co tak bawi?- Warknęła zła.
-Wybacz, ale przypomniałam sobie jaka zła byłaś wczoraj i na przykład teraz. Nie można nazwać tego brakiem uczuć.- Wyjaśniłam.
-Niby tak, ale to nie miłość, ani przyjaźń.- Mruknęła nieco przygnębiona.
-A ten smok do którego lecimy? Mówiłaś że to tak jakby twój brat. Ale musisz go lubić skoro go za takiego uważasz.
-Hej psycholog, myślę, że jednak znam siebie lepiej. Więc nie wymyślaj mi tu teraz wymówek, jasne?- Burknęła niezadowolona.
-Dobrze, dobrze. Ale myślę że jesteś w błędzie.- Wzruszyłam ramionami, co trochę nią wstrząsało.
-Ty nie myśl tylko ląduj, już jesteśmy.- Spojrzałam i zataczając koła wylądowałam w wskazanym miejscu.
<Aerta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz