sobota, 27 grudnia 2014

Od Tibora - Cd. Narycyzy

Spojrzałem na nią tak jakbym chciał zamordować. Westchnęła i usiadła pod ścianą. Podszedłem podając jej dłoń.
- Nie załamuj się. Musi być stąd jakieś wyjście. W razie czego sami je zrobimy. - powiedziałem ciągnąc dziewczynę do pionu.
Wpadła na mnie i znaleźliśmy się niepokojąco blisko. Odchrząknąłem speszony i puściłem ją.
- Naprawdę w to wierzysz? - zapytała cichutko.
- Jasne. A teraz chodźmy... - stanąłem przed dwoma rozgałęzieniami. - Tędy.
- Skąd wiesz?
- Zgaduję. - rzuciłem przez ramię.
Duch potulnie, co dziwne, popłynął za nami.
- Myślisz, że duże są te katakumby? - zapytała.
- Z tego co wyczytałem, ciągną się pod całym miastem. - mruknąłem i poczekałem aż się ze mną zrówna.
- To koszmar.
- Ale pomyśl. Z tak wielkiego miejsca musi być więcej wyjść.
- Jasne, ale najpierw musimy pokonać potwora.

<Narcyzo? ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz