niedziela, 28 grudnia 2014

Od Ravanhela CD Florony

- Jak sądzisz Lili, prawo czy w lewo? - spytał białowłosy mężczyzna do kogoś widocznego tylko sobie. - Nie no, znów się obraziłaś? Lili, spokój i mów którędy.
Lili milczała. - Ach te kobiety... - mruknął do siebie wzdychając głęboko. Rozejrzał się bez cienia zainteresowania po zalesionym terenie. Drzewa, parę krzaków, głaz w kształcie lamy i jagódki. Schylił się zrywając leśne owoce, zamierzał je zabrać ze sobą do stolicy i udobruchać nimi swoją poprzednią "ofiarę" - pamiętał, że uwielbiała jagody.
- Co mówisz Lili? Ktoś tam jest? - zapytał wpychając sobie do buzi wszystkie zebrane owocki. Z czerwoną twarzą położył się na głazie w kształcie lamy patrząc w niebo. Czekam aż ta mała, niewinna istota sama wyjdzie.
- K-kto tam jest? - wyszeptała wychylając się ze swojej kryjówki. Wróżka cofnęła się widząc świdrujące spojrzenie dwóch oczu - błękitnego i krwiście czerwonego.
- Ojej, jaka drobna... Nic ci się nie stało? Jesteś cała? Widziałem golema - powiedział zmartwiony idąc w jej stronę. Był tak uroczy i niewinny jak tylko nieznajomy może być dla nieznajomej.
- K-kim jesteś i co tu robisz?
- Och, bardzo przepraszam. Pewnie cię przestraszyłem. Jestem Boreasz, lodowy mag. A ty? Albo nie, nie odpowiadaj. Po drodze widziałem dosyć przyzwoicie wyglądającą karczmę, jeżeli się nie obrazisz to wziął bym cię tam i wtedy dowiedział wszystkiego.
Propozycja dosyć dziwna jak na nieznajomego ale przez ten czerwony ryj po jagodach po prostu nie można nie było mu zaufać.
Stuknął swoją wysoką w ziemię, która pokryła się odrobiną lodu - takie przyzwyczajenie. Ruszył przed siebie licząc, że dziewczyna sama za nim pójdzie. Była ładna, ale jeszcze jej nie znał więc wolał zachować ostrożność i zgrywać tego miłego i szarmanckiego maga jakim z całą pewnością nie był.


<Florona? XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz