wtorek, 30 grudnia 2014

Od Aerty-cd Fannygail

Zobaczyłam, że do lądowania jest tylko kilkadziesiąt metrów.
-Zobaczymy się na dole-powiedziałam i zeskoczyłam z jej grzbietu. Wolałam latać sama.
Łatwo mi się wylądowało. Oczywiście uniósł się pył. Kamienna posadzka prawie nie wytrzymała ale było okey. Dziedziniec był ogromny i było na nim kilka rzeźb. Otrzepałam się z kurzu i pyłu. Chwilę po mnie kobieta(a raczej smok ;p) wylądowała na placu. Zmieniła się w człowieka
-Chodź! Zaprowadzę cie do niego. A jak chcesz mogę też oprowadzić-powiedziałam do niej

Fannygail? Brak weny O.O

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz