poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Tibora - Cd. Narcyzy

- Wkroczyliśmy do niezbadanego segmentu katakumb. - usłyszałem cichy szept ducha.
Stanąłem nagle gdy kościany sztylet rozświetliło upiorne światło.
- Coś się zbliża. - syknąłem.
- Cudnie, kolejne potwory?
- Wystarczy ten jeden. - puściłem jej oko.
- Dlaczego ja właściwie poszłam z tobą?
- Bo wolisz mnie niż towarzystwo umarlaków w oberży?
- Tsaa...
- No dobra, może to złe porównanie. - uśmiechnąłem się patrząc na ducha.
- Nie miewasz normalnych dni? Gdy nic nie chce cię zabić?
- Nie.
Uciszyłem ją kładąc rękę na ustach a drugą złapałem w talii. Pisnęła gniewie. Wskazałem głową coś ciemnego sunącego korytarzem. Minęło nas zaledwie centymetry i poszło dalej. Przypominało zbitek sierści, kołtunów i starej odzieży. Śmierdziało jakby coś tam zdechło i wiedziałem, że to prawda. Takie stworzenia robili nekromanci gdy uczyli się dopiero ożywiania. Coraz bardziej nie podobała mi się ta sytuacja.

<Narcyzo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz