Lumen chwiała się na nogach i gdyby nie Florana, upadłaby na ziemię.
- Hej, jak się czujesz?- zapytała wróżka.
- Głupie pytanie. Muszę mu pomóc.
- Tsa... a potem mi sie oberwie.
- A ty? Może uda ci się...
Florana zagryzła wargę. Mogłaby spróbować użyć Thu'um, ale jak źle wymierzy całe korytarze zwalą im się na głowę.
- Ale wiesz co? Mam pomysł. - wyszeptała wróżka i wbiegła w walczących.
Connor syknął wściekle gdy o centymetry ominął jej skrzydła.
- Do jasnej cholery Florana!
- Cicho gburze. - zaśmiała się i podskoczyła muskając przeciwników skrzydłami po twarzy.
Zaczęli się chwiać i na oczach zaskoczonego Connora upadli z jękiem. Zaraz potem spali, głośno chrapiąc.
- Nie mogłaś tego zrobić od razu?
- Przecież zrobiłam. - machnęła dłonią. - Ruszaj się, musimy ją wynieść. Chyba jest coraz gorzej. - wskazała drżącą czarodziejkę.
Już po chwili otoczyły ją ciepłe ramiona Blacka. Uśmiechnęła się leciutko.
- Chyba stąd nie uciekniemy.- wyszeptała wtulając się w jego szyję.
- Moja w tym głowa. Nie martw się.
Florana prychnęła zirytowana.
- A mnie już nikt nie przytuli.
- Ja cię przytulę, ale potem. - powiedziała z uśmiechem Lumen.
- Kochana jesteś.
- Dobra, koniec tego pieprzenia. Znajdujemy wyjście i...
Przerwał mu straszliwy świst gdzieś z przodu.
- Tak szybko wychodzisz? - nutka zawodu w syczącym głowie była aż nadto słyszalna. - Nie dobry Black. A miałeś zostać moim niewolnikiem. Cóż, zadowolę się twoją dziewczyną. Dobrze?
<Connor? Dobrze? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz