poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Enelyi - C.D. Artura

Podeszłam do szafki i otworzyłam ją. Przeglądałam napisy na puszkach. Ciastka, mąka, cukier, kawa, zielona herbata, malinowa, z owoców leśnych, porzeczkowa, z nutą granatu... O jest! Zwykła Earl Grey. Zaparzyłam ją w porcelanowej, całkiem sporej filiżance i podałam cukier. Jody siedziała na fotelu, obok kanapy. Postawiłam cukier i herbatę przed księciem.
- Dawno temu, mieszkałyśmy w lesie, w domu takim jak ten, tylko trochę większym. Wychowywałyśmy się z rodzicami i setkami innych elfów. Wszyscy żyli w zgodzie, no po prostu sielanka. Jednak z czasem gdy Jody rosła.. - tu mi przerwała.
- Elfy zaczynały we mnie widzieć istotę inną niż elfy. Byłam zupełnie inna..
- Tak.. Poiła się tylko moją krwią, żeby jej nie zdemaskowali. Tak żyłyśmy przez kilkadziesiąt lat, miałam męża, a Jody mieszkała u mnie, w pokoju gościnnym. Pewnej nocy dowiedziano się o śmierci jednego z elfów..
- I tak był niedobry.. - burknęła Jody.
- Od razu pomyślałam że to ona. Pobiegłam do pokoju, ale jej tam nie było. Stała przed sądem. Gdy ja biegłam do Jody, do mojego domu weszły elfickie wojska i mój mąż w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł. Prawdopodobnie na zawał. W każdym razie sąd wygnał Jody, a ja poszłam z nią, co już chyba wiesz.
- Tak - przytaknął Artur.
- Potem kilka lat się błąkałyśmy i szukałyśmy domu. No i w końcu trafiliśmy do Avalon. Popytaliśmy tutejszych. Jakaś starsza pani wyjaśniła nam, co się dzieje. Wiedziałyśmy czego chcemy, no i potem trochę pobłądziłyśmy szukając głównej siedziby Iluminatów. - zakończyłam.
- Chcesz wiedzieć coś jeszcze? - zapytała Jody.



(Artur?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz