- Chyba jednak będę przestrzegać praw grawitacji – uśmiechnęłam się lekko. – Mam lekki lęk wysokości.
- Górą będzie szybciej – powiedział Jasny.
- No… - zawahałam się – dobrze.
Sebastian nie wyglądał na zdecydowanego.
- Wiesz… chyba i tak za dużo jej powiedzieliśmy – zwrócił się do Jasnego.
- Oj daj spokój – Jasny roześmiał się. – Nie zaszkodzi. Fajnie będzie.
Sebastian chyba dał się przekonać. Złapał mnie za rękę, a jasny za drugą i po chwili już we trójkę wznosiliśmy się nad skałami.
- A to daleko? – spytałam.
- Dość – stęknął Sebastian. – Kobieto ile ty ważysz?!
Posłałam mu mordercze spojrzenie i zamachnęłam się nogą do kopniaka, ale uchylił się.
<Sebastian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz