- Dziękuje za uprzejmość, ale jest cały twój.
Cedrik tylko się uśmiechnął i usiadł na trawie obok zdobyczy. Nie wiedziałam jak mam się zachować. Zostać z nim, czy raczej odejść i pozwolić mu spokojnie się najeść.
Druga opcja wydawała się dużo stosowniejsza, ale było jeszcze coś co mnie interesowało...
- Zanim odejdę w swoją stronę, mogę cię zapytać jakiej jesteś rasy? - zawahałam się chwilę, ponieważ nie odpowiedział. Siedział tylko wpatrzony w ziemię. - Wydajesz się dość... unikatowy - dodałam.
- Bouver.
Nie rozumiałam, miałam mętlik w głowie. Z tego co mi wiadomo to ta rasa od setek lat nie istnieje, więc jak może przede mną być Bouver? Nie byłabym tak zdziwiona gdyby była to jakaś niższa rasa, ale nie taka potężna... Nie wiedziałam o nich dużo, jedynie kiedyś moja matka opowiadała o tych wojownikach i tylko tyle mi starczyło.
- Przecież one podobno wymarły... - kontynuowałam w celu uzyskania informacji.
- Jak widzisz jednak żyje - zaśmiał się. - Ale spotkanie kogoś z mojej rasy jest niesamowicie trudne - dodał.
- O tym akurat wiem - usiadłam obok niego lekceważąc moje postanowienie. Byłam zbytnio zainteresowana obecnym tematem. - Udało ci się spotkać innego przedstawiciela swojej rasy? - ciągnęłam dalej zgłębiając wzrok w jego ciemnych okularach.
- Zdążyło się, ale był to traf szczęścia.
Nastała chwila ciszy. Dla Cedrika zapewne musiała być niezręczna, natomiast dla mnie był to wydłużony czas aby próbować dostrzec jego oczy, bezskuteczne z resztą.
- Wybacz, nie powinnam tak cię wypytywać - powiedziałam wstając. - Pójdę już.
- Jeśli chcesz wiedzieć więcej to spotkajmy się tu dziś w nocy.
Moje oczy zabłyszczały, ucieszyłam się, że Cedrik otworzył się na mnie, chociaż w tym małym kroku. A temat tej rasy naprawdę był interesujący.
- Smacznego - powiedziałam, po czym odeszłam.
<Cedrik? I czy właściwie mogę tak do ciebie mówić?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz