Zrobiłyśmy tak jak było umówione. Stanęłam pewnie w korytarzu owego stworzenia i zaryczałam przeraźliwie. W stropie pojawiły się pęknięcia. Mimo to nie przestawałam. Zawtórowała mi seria wybuchów i echo. W całym tym ogromnym hałasie dałam radę odróżnić cichy pisk, szybkie kroki i odgłos kruszonej skały. Coś poszło nie tak. Potwór zamiast kierować się tunelem, wykopywał nowy ku powierzchni, cały czas jęcząc. Rozłożyłam skrzydła i przebiłam się przez warstwę skał i ziemi by uprzedzić stwora. Niedaleko zaczął wyłaniać się solidny kopiec.
Zapikowałam w tę stronę. Zauważyłam również biegnącą w tamtym kierunku kotkę. Aileen zapewne widziała to co ja. Z głośnym pomrukiem spod ziemi wyłonił się czarny stwór. Miał potężna szczękę, krótkie nóżki i małe oczka. Zawył odchylając łeb w tył. Wylądowałam przed nim rozkładając skrzydła i rycząc by zwrócić jego uwagę. Był mojego wzrostu, choć nieco masywniejszy.
-Nie możemy pozwolić mu zejść pod ziemię.- Zakomenderowałam. Dziewczyna przytaknęła i strzeliła w potwora, który zwrócił się ku niej. Znów zerwałam się do lotu by raz po raz atakować pazurami spadając mu na grzbiet.
<Aileen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz