Florana zadrżała i zastanowiła się czy faktycznie powinna ryzykować i iść za dziwnym nieznajomym. W sumie zawsze mogła go uśpić. Wstała i poprawiła sukienkę. Rozejrzała się w poszukiwaniu golema, ale chyba odszedł już spory kawałek. Pobiegła za magiem i już po chwili szła po jego prawej stronie.
- Jestem Florana. - mruknęła.
Spojrzał z dziwnym błyskiem w oku.
- Ciekawe, jak pewna roślinka która ostatnio jadłem.
- Trujące. - powiedziała nagle.
- Słucham.
- Te jagody. Masz średnio trzy dni... - zaczęła iść tyłem tuż przed nim i przyglądać się mu z uwagą. - Taaak, na pewno.
- A potem?
- Uśniesz na wieki. - wzruszyła ramionami.
Zatrzymał się a kostur pokrył lodem. Wróżka obserwowała to z mieszaniną fascynacji i lęku.
- Takie spanie musi być strasznie nudne.
- Och tak, niezmiernie. - powiedziała. - Jak dasz mi dotknąć kostur to znajdę dla ciebie odtrutkę.
Spojrzał na nią potem na laskę.
- Może.
Machnęła dłonią i zaczęła odchodzić.
- No to żegnam. Miłego snu.
- Poczekaj. - zaśmiał się ale nie poszedł za nią.
- Ha! Znalazłam.- zanurkowała w krzakach tak, że tylko nogi fikały w powietrzu. Usłyszał cichy jęk i przekleństwo. - Mógłbyś? - wyciągnęła do niego rękę.
Mag podszedł z dziwnym uśmiechem i pociągnął tak, że niemal wylądowała w jego ramionach. Była jednak zwinna i szybko stanęła w bezpiecznej odległośi. Pomachała mu przed nosem kwiatem.
- Proszę. Wystarczy jak to zaparzysz niczym herbatę.
<Bori? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz