Dziewczyna cofnęła się z zawodem wypisanym na twarzy.
- No jasne. Jak typowy facet. Ma być TAK jak ty chcesz. - warknęła. - Wiesz co? Mam da ciebie ciekawą wiadomość. Wsadź sobie ten kostur tam gdzie chcesz, a może za dwa dni zmądrzejesz i mnie znajdziesz. - powiedziała odwracając się tyłem i zaczęła wolno iść w kierunku karczmy.
Mamrotała pod nosem przekleństwa na cały ród krokodyli i ogółem mężczyzn.
- Głupi, bezmózgi faceci. Po co oni komu?! Mogłam się pobawić z golemem ale nieee, musiałam iść za jakimś dziwnym typkiem z manią wyższości. - prychnęła i zamarła widząc golema. - No pięknie.
Stwór wydał złowrogi pomruk i chwycił mocniej kłodę którą ciągnął za sobą.
- Czy ty się nigdy nie męczysz?! - wrzasnęła uciekając.
Golem ryknął i ruszył za nią. Wróżka potrafiła zaskakująco szybko uciekać i w ekspresowym tempie dobiegła do maga. Stanęła i rozejrzała się czujnie.
- O... a więc zmieniłaś zdanie? - zadrwił.
- Co? Nie! A idź ty mi z tym kwiatem - machnęła ręką wskazując wściekłego golema szarżującego na nich z impetem.
- Twój? - zapytał zadowolony.
- Ta, tylko nieco mu się urosło. - warknęła.- Miłej zabawy. - zaczęła uciekać ale Boreasz chwycił ją za kołnierz i powstrzymał.
- Załatwię go a ty dasz mi kwiat?
Zatrzymała się i zastanowiła.
- Golem plus dotknąć kostura? - zapytała.
- Nie.
- No proszę.
- On jest już bliskooo. Złożę cię w ofierze w imię lepszego dnia. Co ty na to? - zapytał śpiewnym głosem.
- Świnia.
- Więc?
- No dobra! Zrób z nim coś a dostaniesz napar.
<Bori? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz