Obudziłam się.
-Wygodnie się spało? -usłyszałam głos Narcyzy.
-C-co? Przepraszam! -zdałam sobie sprawę, że to nie było moje łóżko. -Już wstaję!
Westchnęła.
-Byłaś naprawdę zmęczona, co? -lekko się uśmiechnęła.
-Tak...
-Na tyle zmęczona by kłaść się komuś do łóżka.
-Może się zdarzyć! -oburzyłam się.
-Dobra, dobra, przecież nic nie mówię.
Poszłam do kuchni zaparzyć herbatę.
<Narcyza? Ach, ten brak weny... ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz