sobota, 27 grudnia 2014

Od Jake'a Cd. Sylvanas

Ruszyłem więc w stronę jej komnaty. Aby dostać się tam, konieczne było przejście przez dwór. Czułem się na siłach, dlatego przemieniłem się w mgłę, dzięki czemu nie zmokłem.
Stanąłem przed drzwiami jej pokoju.
Powiedzmy sobie szczerze - ostatni raz w pokoju kobiety byłem... dawno. Mieszkałem jeszcze w rodzinnym domu i dzieliłem pokój z siostrą. Tiaa... Zastanawiam się, czemu wpadłem na taki niegenialny pomysł...
Wszedłem do pomieszczenia.
Jej pokój był duży... Do tej pory nie wiem ile dokładnie komnat jest w Zamku Upadłych, ani kto, w którym przebywa. Oczywiście nie wszyscy, bo niektórzy postanowili zamieszkać w mieście, m.in. w gospodach.
Otworzyłem szafę.
-Na cholerę jej tyle tych ubrań? -pomyślałem.
Odsunąłem się trochę, po czym potknąłem się i upadłem na coś miękkiego. Było to duże łóżko. Przymknąłem na chwilę oczy i zasnąłem... Spałem tak trochę, kiedy usłyszałem Sylvanas...
-I co ty robisz!? Nawet nie potrafisz załatwić czegoś takiego!
-Przepraszam! -powiedziałem. -Ale ty też miałaś tu nie przychodzić... -wspomniałem.
-Czekałam. Ale ileż można na Ciebie czekać!? Wyjdź na chwilę, przebiorę się, póki tu jestem.
-Dobra... -wyszedłem na korytarz.
Minęło już trochę czasu. 5... 10... 15... 20 minut.
-Sylvanas wchodzę! -no i wszedłem.
-WYJDŹ!
-Co!?
Wszedłem w nieodpowiednim momencie... Ona wciąż się przebierała...

<Sylvanas? Miało być 2 razy takie, ale skróciłam XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz