- Nie mogę zapewnić ci bezpieczeństwa którego tak łakniesz, ani zmienić ludzi którzy cię otaczają. Nawet my, demony mamy swoje granice. - dał jej jajo wyglądające jak zbitek pieknych, kamieni szlachetnych.
Dziewczyna wzięła je delikatnie i uśmiechnęła się lekko.
- Co mam z nim zrobić?
- Powiedziałbym jajecznice ale byś mnie uderzyła. - zaśmiał się widząc jej minę. - No już dobrze. - pogłaskał jej policzek. - Musisz do niego szeptać przed snem. Jakby świat nie miał cię usłyszeć. Cokolwiek. A wykluje się to, czego potrzebujesz.
Wpatrywała się zachwycona.
- Dziękuję.
Machnął niedbale ręką.
- Ech, przestań bo przywyknę i rogi stracę. - puścił do niej oko. - A teraz aniołku, jak masz nieco czasu, chętnie pokażę ci lotników.
Zmarszczyła brwi.
- Co?
Podszedł niepokojąco blisko. Nie odsunęła się jednak.
- Ptaki wielkości koni. Jak będziesz grzeczna to może na nich polatasz.
<Selene? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz