czwartek, 1 stycznia 2015

Od Artura CD Isabelle

Kobieta była spokojna i opanowana, nic nie mogło wyprowadzić jej z równowagi. Tylko niebieskie oczy lustrowały dokładnie wszystko dookoła. Wydawało się, że widzi więcej niż może i tak rzeczywiście było - nie trudnym było dla niej odgadnąć uczucia z mowy ciała.
- Spokojnie - powiedziała swoim kojącym tonem. - Usiądź Isabello, głupio się czuję gdy tak nade mną stoisz. 
Dziewczyna usiadła niechętnie patrząc wyczekująco na rozmówczynię. - I? Co wam wyszło?
- Jesteś irytująca skoro Artur chciał przerwać zanim jeszcze na dobre zaczął - odparła ze szczerym śmiechem. Odepchnęła się nogami kiedy huśtawka zaczęła zwalniać. - Bardziej nadajesz się na wolnego strzelca nić do organizacji, trudno ci słuchać czyiś rozkazów a to jest tutaj niezbędne. Często robisz to na co masz ochotę, nie liczysz się ze swoim dowódcą... Nie ukrywam, że nie przemawia to za tobą zbyt dobrze.
Isabella zacisnęła usta w cienką linię. - Ratowałam jego tyłek.
Alives uśmiechnęła się. - To nie tak działa kwiatuszku. Robiąc coś na własną rękę nie pomagasz mu a jedynie możesz mu zaszkodzić. Wiesz czym jest organizacji?
- Wiem.
- Powiedz.
Dziewczyna milczała.
- Organizacja to grupa ludzi współpracujących ze sobą w sposób systematyczny, skoordynowany i uporządkowany aby osiągnąć jakiś cel. To jest stado, które idzie za swoim przywódcą - powiedziała patrząc gdzieś w dal. - Ale ja cię lubię.


<Isabelle? Masz tego posta XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz