Wracałam ciemną nocą.
Wiał zimny wiaterek, na ulicy żadnej żywej duszy.
Chcąc szybciej wrócić do domu, wybrałam drogę przez skróty.
Była ona jeszcze ciemniejsza. Zbłądziłam.
W okolicy, której się obecnie znajdowałam stała jedna niewielka posiadłość.
Wyglądała na lekko zaniedbaną.
Przeszłam przez czarną żelazną furtkę.
Zapukałam do drzwi, nikt jednak nie otworzył.
Powtórzyłam czynność. Uchyliłam je lekko.
- Jest tu kto?
Między moimi nogami do dworku wbiegła Mgiełka.
- Mgiełka, co ty robisz? Wracaj..!
Weszłam za nią.
W środku było strasznie ciemno.
Ledwie widziałam czubek, własnego nosa.
- Mgiełka, wróć proszę. - wołałam ją.
- To twoja kotka? - usłyszałam głos za sobą.
Serce zaczęło mi bić szybciej.
- Tak.. - powiedziałam niepewnie, obracając się.
Zmrużyłam oczy. Zobaczyłam moją kotkę na rękach obcego chłopaka.
Obcy gładził kotkę po głowie, a ta mruczała.
- Mogę? - wyciągnęłam ręce po kotkę.
Nieznajomy kiwnął głową i podał mi Mgiełkę.
- Dziękuje. - uśmiechnęłam się.
- Co tu tak właściwe robisz? - spytał.
- Ja...? - Ja tylko, chciałam szybciej wrócić do domu i zbłądziłam. - odpowiedziałam.
- To ty nie wiesz? - Kto drogę skraca, ten do domu nie wraca. - zażartował.
Spojrzałam na niego z lekkim przerażeniem w oczach.
<Dake? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz