Ruszyłem szybkim krokiem na górę po czym wszedłem do swojej sypialni. Zatrzasnąłem drzwi i opadłem na łóżko. Schowałem twarz w poduszce. Irytuje mnie ta sytuacja. Nie mogę nic poradzić na to, że tak dziwnie zachowuję się, gdy jestem z Daichim. Może po prostu zacznę go ignorować...
I tak właśnie postanowiłem go ignorować. Gdy wracałem do domu mówiłem tylko ciche "wróciłem" po czym najczęściej zamykałem się w swoim gabinecie. Niestety w końcu Daichi zaczął naruszać mój spokój i nie dawał mi odejść. Tak więc zostawiłem w pracy tak długo jak tylko mogłem, mając nadzieję, że ten w końcu sobie odpuści. Doskonale wiem, że długo tak nie może być i jeżeli nic się nie zmieni chyba będę musiał go wyrzucić.
Dzisiejszego wieczora wróciłem naprawdę późno i byłem całkowicie pewien, że Daichi już śpi. Ruszyłem do kuchni i zrobiłem kawę po czym podszedłem do salonu. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem tam Daichiego.
-Daichi, co Ty tutaj robisz?- zapytałem z niemałym zaskoczeniem.
<Daichi? Edgar taki bez serca XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz