Szłam przez miasto w zakrwawionym ubraniu. Walczyłam z grupą bandytów.
Miałam zły humor a oni mi się napatoczyli. Zdecydowanie nie był to
ich szczęśliwy dzień. Ci którzy nie opierali się, pościłam wolno. Nie czerpię radości z zabijania z zimną krwią, raczej z walki. Teraz miałam ochotę jedynie na pójście do karczmy i napicie się czegoś mocnego.
Ludzie gapili się na mnie, ale ja już to tego przywykłam. Chodzenie w ubraniu ociekającym krwią? Dla mnie normalka.
Będę musiała je wyprać, ale to potem.
Przekroczyłam próg tawerny i podeszłam do lady.
-Duże piwo.
Powiedziałam i rzuciłam na blat monetę.
Potem ruszyłam w stronę stolika stojącego w rogu. Moje zamówienie coś długo nie przychodziło. Zirytowana zaczęłam stukać palcami o blat. W końcu postawiono przede mną pełen kufel piwa. Zadowolona zaczęłam sączyć napój. Nie ma co się spieszyć. Poczułam na sobie czyjś wzrok.
<Ktoś chętny?>
Miałam zły humor a oni mi się napatoczyli. Zdecydowanie nie był to
ich szczęśliwy dzień. Ci którzy nie opierali się, pościłam wolno. Nie czerpię radości z zabijania z zimną krwią, raczej z walki. Teraz miałam ochotę jedynie na pójście do karczmy i napicie się czegoś mocnego.
Ludzie gapili się na mnie, ale ja już to tego przywykłam. Chodzenie w ubraniu ociekającym krwią? Dla mnie normalka.
Będę musiała je wyprać, ale to potem.
Przekroczyłam próg tawerny i podeszłam do lady.
-Duże piwo.
Powiedziałam i rzuciłam na blat monetę.
Potem ruszyłam w stronę stolika stojącego w rogu. Moje zamówienie coś długo nie przychodziło. Zirytowana zaczęłam stukać palcami o blat. W końcu postawiono przede mną pełen kufel piwa. Zadowolona zaczęłam sączyć napój. Nie ma co się spieszyć. Poczułam na sobie czyjś wzrok.
<Ktoś chętny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz