czwartek, 1 stycznia 2015

Od Boreasza CD Malthaela

Boreasz położył swój kostuch w pionie, zrobił ruch ręką a laska uniosła się gotowa do lotu. Boreasz usiadł na niej jak pan i władca. - Lecimy? Znam dosyć przyzwoitą karczmę niedaleko siedziby Evili - powiedział z dziwnym błyskiem w oku.
- Niech będzie, prowadź.
Tak więc dziwny mag na "miotle", demon ze skrzydłami i szara mgła ruszyły ponad zaśnieżonymi górami Północnej granicy. - Nachlamy się tak, że nie wstaniemy? Żeby uczcić zdradliwe kobiety!
Malthael nachmurzył się. - Zdradliwe kobiety...
- Oj co taka mina księżniczko? Nie jedna była i nie jedna będzie - zaśmiał się prowadząc ich między drzewami iglastego lasu.
Koniec końców stali przed wejściem do karczmy o wdzięcznej nazwie " Dziewoja ". Nie można było powiedzieć, żeby stary barman ucieszył się na ich widok. - Ach, pan Ravanhel... - mruknął od razu nalewając trzy kufle.
Panowie spojrzeli po sobie. Boreasz podniósł rękę do góry. - To o mnie chodzi - powiedział z szerokim uśmiechem.
- Pięć lat pana nie było, pańskie dziwki wyszły już za mąż.
- To mnie nie interesuje, zrób nam stary pierniku coś do jedzenia w imię naszej starej przyjaźni.
- Ha! Starej przyjaźni! Większego aroganta i uwodziciela nie było nigdy w Avalonie!
Boreasz podszedł do niego powoli. - Coś powiedziałem, tak? - szepnął z twarzą blisko ucha biednego karczmarza. Oj Bori wiedział jak ludzi straszyć bo staruszek zrobił się potulniejszy.
Wrócił do swoich towarzyszy. - To pijemy dziś za darmo. Za co pierwszy toast?
- Żeby kobiety wyginęły!
- Ej, stary nie jestem i chciałbym sobie jeszcze poużywać.
- No to za facetów! - zawołał Rakanoth. Boreasz ze swoim krzesełkiem odsunął się od niego kawałek.
- On znowu zaczyna, ja się go boję... - przyznał cichutko. - Jak dla mnie to za miło spędzoną noc.
- Niech i tak będzie - powiedzieli ze śmiechem.
- No a księżniczka niech powie co ona taka smętna była - zarechotał mag.


<Malthael księżniczko? XD>

1 komentarz: