Wróżka spojrzała na kwiat i dała go bez słowa magowi. Chwycił zadowolony ale zaraz potem spochmurniał.
- Jak mam go przyżądzić?
Wzruszyła ramionami i ruszyła w stronę odległej karczmy.
- O tym nie było mowy prawda?
- Była!
- Nie.
- No ale...
- Tylko go nie jedz w całości bo nie pomoże. - puściła do niego oko i ruszyła spokojnie do budynku.
Miała dość jak na jeden dzień magów i ich dziwnych pomysłów, a mężczyzna wydawał się teraz znacznie groźniejszy niż na początku. Z ociąganiem weszła do zatłoczonej karczmy. Uderzyła w nią mieszanka zapachów alkoholu, potu i pieczonych ziemniaczków. Podeszła do lady wiedząc, że chyba wszyscy spoglądają na nią dziwnie. Zadrżała ale nie zawróciła. Musiała odpocząć. Całe ciało miała obolałe a przez zmęczenie omal nie zasnęła na stojąco.
- Co podać? - barman, wielki mężczyzna łypnął na nią badawczo.
- Pokój, kąpiel i obiad. - powiedziała, szybko kładąc zapłatę.
Kiwnął głową i zniknął na zapleczu. Wróżka zajęła miejsce w ocienionym rogu izby. Dotknęła czołem blatu. Nie miała już sił grać silnej. Miała ochotę spać i przytulić się do kogoś. A jak pomyślała o magu przechodziły ją dreszcze.
Jak na złość to właśnie on przekroczył zaraz potem próg karczmy. Zdusiła przekleństwo i skuliła się na krześle. Niestety zauważył ją.
<Bori? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz