Wyszedłem z jego domu. Poszedłem na miasto by znaleźć mieszkanie w jakiejś dogodniej gospodzie.
-Proszę o wynajem kawalerki na ten miesiąc.
Właściciel podał mi klucz.
-180 monet się należy.
-J-jasne... -zacząłem szukać pieniędzy w moim ubraniu.
Cholera wszystkie moje rzeczy zostawiłem u Edgara!
-Czy mogę zapłacić później? -cicho zapytałem.
Właściciel zaśmiał się głośno.
-Chłopcze, nie ze mną takie numery.
Wróciłem więc do Edgara. Stanąłem przed drewnianymi drzwiami.
-Ironia... -wymamrotałem.
Chwyciłem za klamkę. Drzwi były otwarte, bez namysłu wszedłem do środka. Poszedłem na górę. Edgar zasnął na fotelu. Wydawało mi się, że miał łzy w oczach. Wziąłem koc i okryłem nim chłopaka.
Zacząłem szukać mojego portfela z pieniędzmi.
-Daichi...? -usłyszałem jego łagodny głos.
Był śpiący, dlatego pewnie nie pamiętał co stało się wcześniej.
Mimo wszystko... po tym co się stało... nie mogę tak po prostu odejść.
On też... mnie kocha.
<Edgar? Idę na zakupy, a jak wrócę masz mi odpisać. :3 XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz