Malthael zmierzył go zirytowanym wzrokiem. Wykrzywił usta w grymasie który może mógł uchodzić za uśmiech.
- Nie. - wyminął ich i podszedł do brzegu wulkanu.
- Ja jestem za. - odparł szybko Rakanoth.
Bori wzdrygnął się i mimo wszystko znalazł bliżej Malheura.
- Mówię ci on coś za chętny jest dla mnie. No zobacz jak patrzy. - szepnął.
Koszmar spojrzał na Rakanotha który pokiwał zadowolony głową myśląc o piciu. Uniósł wyżej brwi.
- On nie lubi mężczyzn. Nie w tym sensie.
- Tsa tak każdy mówi, a potem tylko BUM i po sprawie.
- Nieee.
- No mówię ci! - skarżył się mag.
Demon zmierzył go takim spojrzeniem, że każdy normalny padłby na zawał.
- A co? Znasz to z doświadczenia?
Nie usłyszał odpowiedzi gdyż Alduin stanął obok i chodził niezdrowo nakręcony.
- No braciszku. Nie zaszkodzi ci nieco alkoholu.
- Nie piję.
- Dobra to my pójdziemy razem...
- NIE! - pisnął mag jakby był kobietą. Odchrząknął i opanował się nieco. - Znaczy... no... nie mam zamiaru NIGDZIE z tobą iść.
- Ale dlaczego? Będzie fajnie!
- Taaa widzisz?! On mi rzuca dwuznaczne propozycje!
Malheur nie wytrzymał i zaczął się smiać.
- Jesteście niemożliwi. Dobra chodźcie. Ale jak mnie upijecie nie daruję. - ostrzegł.
<Hehe Bori? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz