Siadłem na przeciwko.
- Oj Rosie, parę lat i już nie poznajesz? - zapytałem ściągając kaptur.
Zdziwiona podniosła na mnie szybko wzrok.
- Em..., Noc? - widać była jeszcze bardziej zdziwiona.
- Brawo, 100 punktów - mruknąłem opierając rękę na głowie.
Wolno na jej twarzy pojawił się uśmiech, odwzajemniłem go ale szybciej.
- Ale skąd ty tu... - zaczęła i urwała.
- Opowiem Ci później, jak skończysz pić możemy się przejść do mnie - zaproponowałem.
Kiwnęła głową.
- Jeśli odór mnie nie zabije - zaśmiała się.
- Ej.., nie przesadzaj aż tak źle nie jest - odpowiedziałem.
- Od Ciebie czuć tak ziółka, że aż się słabo robi - dalej próbowała opanować śmiech.
- To nie jest śmieszne - zauważyłem ale mimowolnie się uśmiechnąłem.
- Nie? To czemu się tak szczerzysz? - zapytała.
- Tak wyszło, to jak? Pogadamy u mnie? - zaproponowałem.
< Rosie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz