Nie wiedziałem jak się zachować. Byłem szczęśliwy. Sylvanas wróciła...
-Nie strasz mnie już tak więcej, dobrze? -powiedziałem.
-Nie będę...
Trzymałem ją mocno w swoich ramionach. Sylvanas próbowała się uśmiechnąć...
-Nie musisz tego robić na siłę... -wymamrotałem.
-Ja chcę, ale boli...
Delikatnie musnąłem jej ust.
-Przestanie... -szepnąłem. -A teraz odpoczywaj.
-Co? Ale ja...
-Twoja rana na plecach się jeszcze nie zagoiła... -dodałem.
-I co z tego?
-Masz odpoczywać. Sam jestem w szoku po tym co się stało.
-Tak... ja też... -położyła się na łóżku.
Podszedłem do okna i oparłem się o drewniany parapet.
-Tak się bałem, że cię stracę... -łzy zaczęły mi spływać znów po policzkach.
<Sylvanas? #posylwestrowybrakweny :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz