czwartek, 1 stycznia 2015

Od Lilian Cd. Shanga

Ulicami miasta płynęła gęsta mgła. Emanowała mroczną magią. Czubki dachów były całkowicie niewidoczne. Wystawały tylko nieliczne kominy. Deszcz tylko potęgował wrażenie jakby nagle cały świat stracił kolory.
-Co robimy?
Zapytał niepewnie Shang. Nie miałam zamiaru odchodzić. Nareszcie coś się działo. Postanowiłam że dowiem się co to jest.
-Sprawdzimy co to jest.
Odpowiedziałam pewnie.
Mało rzeczy mogło mnie przestraszyć. Ta na razie nie należała do jednej z nich. Gdybym uciekała na widok każdej takiej rzeczy, to musialabym biec przez całe życie. Żeby nie schodzić bezpośrednio na ziemię, rozpłynęłam się w mgłę. Gładko płynęłam w powietrzu.
"Polatajmy przez chwilę nad mgłą. Może dostrzeżemy coś więcej." Przekazałam w myślach Shangowi. Usłyszałam że mężczyzna wzbija się w powietrze i nurkuje w stronę mgły.
Znajdowałam się już bardzo blisko niej. Mimo że zmieniłam postać, czułam na sobie jej chłodne macki.
Przeleciałam już spory odcinek lecz niczego nie dostrzegłam.
"To nie ma sensu. Wróćmy na dach"
Po chwili oboje znajdowaliśmy się z powrotem na dachu katedry.
-Może spróbujemy zanurkować do środka?
Shang jakoś dziwnie się na mnie popatrzył.
-Co takiego powiedziałam, że się tak patrzysz?
Wtedy popatrzyłam na siebie. Już wszystko jasne. Zapomniałam przywrócić iluzję pięknej kobiety. Pokręciłam głową. Cóż trudno.
-To próbujemy wlecieć do środka?
Powtórzyłam wcześniejsze pytanie.

<Shang? Tym razem trochę dłużej ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz