poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Rachel do Shizophermii

-"Artur ty kretynie! Dlaczego to ja muszę przyjmować nowych!?" -pierwsza myśl, która wpadła mi do głowy, kiedy dowiedziałam się, że muszą przyjąć nową do organizacji.
Oprowadzanie i wciskanie tej samej gadki... Ale nuda...
Czekałam na nijaką "Shizophermię" przed głównym wejściem do zamku.
-Ech... -westchnęłam. -Przyłaź w końcu... -szepnęłam do siebie.
Dziewczyna nareszcie się pojawiła.
-Ileż można było na ciebie czekać? -zapytałam oburzona.
Ta milczała.
-Wampir?
Skinęła znacząco głową.
-Rany... a te twoje tempo wcale nie jest zbyt szybkie... -wymamrotałam. -Mieszkasz w zamku? -zapytałam.
-Tiaa... komnata 27...
-Więc mamy pokój obok siebie. -dodałam.
Dziewczyna wyglądała naprawdę olśniewająco. Zazdroszczę... Dlaczego ja nie wyglądam tak dobrze!? Jasna cera, i fioletowy kolor włosów i zgrabna sylwetka...
-Tsk. -prychnęłam.
-Ehm... coś nie tak? -zapytała zdziwiona.
Dotknęłam jej włosów i zaczęłam się nimi bawić...

<Shiz? :3 Co zrobisz? xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz