Jedna noga, druga noga, trze... Chwila, co tu robi trzecia noga? Mag przeczesał białą czuprynę szukając wzrokiem właściciela trzeciej nogi. - Cholera jasna Lili, mówiłaś że nie jestem upity! - krzyknął gdy takowej osoby nie znalazł.
Jego ulubiony kostur stworzony z błękitnej stali z rzeźbieniami na podobę wijących się kolców nie zamierzał odpowiadać.
- No Liluś kochanie, powiedz coś - wyjąkał głaszcząc błękitny kryształ na szczycie. Tak, tak, nazwał kostur - Lili, jego prawdziwa i jedyna miłość.
Szedł w milczeniu po zarośniętej polanie wzdłuż rzeki starego młynarza. Czego tu szukał? W sumie sam nie wiedział. Odwiedził Avalon, kraj który powstawał na jego oczach. Ale co mu z tego przyszło? Tego też w sumie nie wiedział bo jak na razie odwiedził jedynie dwa burdele, upił sześć kobiet, pomógł zejść się dawnej uczennicy z demonem i potem dwa dni to opijał z klejącym się do niego facetem i kobietką, której upić się po prostu nie dało.
Poszedł nad jezioro, woda zawsze pomagała mu w rozmyślaniach i napełniała dziwnym spokojem. Spojrzał w niezmąconą taflę, przyglądając się odbiciu. Z drugiej strony patrzył na niego zabójczo przystojny facet, z burzą jasnych włosów. - No Bori, zapuszczenie włosów było najlepszym pomysłem na jaki wpadłeś - powiedział do siebie z uśmiechem cwaniaka, który rzadko kiedy schodził z mu z twarzy.
Ravanhel usiadł na kamieniu i dopiero teraz zobaczył czerwoną twarzyczkę wpatrzoną w niego słodkimi oczętami.
- Dzień dobry miła pani. - Całkowicie niezrażony sytuacją i faktem, iż dziewczyna nie miała na sobie ubrać(to mu całkiem odpowiadało) rozsiadł się wygodniej wyjmując coś do pisania. - Nie przejmuj się mną i kąp się dalej.
Dziewczyna nawet nie drgnęła schowana za kamieniem w wodzie. Z każdą sekundą robiła się coraz bardziej czerwona chociaż myślał, że to już nie możliwe. - Jesteś urocza moja pani, mnie naprawdę nie trzeba się obawiać. - Uśmiechnął się łagodnie. - Patrząc na ciebie, moja głowa wypełnia się pomysłami.
- S-słucham? - wyjąkała.
- Jestem pisarzem. Czy zechciała byś zostać moją muzą? Moim natchnieniem? - spytał głosem pełnym nadzieji.
<Naga niewiasto? Czy zechcesz być jego natchnieniem? XD>
Jego ulubiony kostur stworzony z błękitnej stali z rzeźbieniami na podobę wijących się kolców nie zamierzał odpowiadać.
- No Liluś kochanie, powiedz coś - wyjąkał głaszcząc błękitny kryształ na szczycie. Tak, tak, nazwał kostur - Lili, jego prawdziwa i jedyna miłość.
Szedł w milczeniu po zarośniętej polanie wzdłuż rzeki starego młynarza. Czego tu szukał? W sumie sam nie wiedział. Odwiedził Avalon, kraj który powstawał na jego oczach. Ale co mu z tego przyszło? Tego też w sumie nie wiedział bo jak na razie odwiedził jedynie dwa burdele, upił sześć kobiet, pomógł zejść się dawnej uczennicy z demonem i potem dwa dni to opijał z klejącym się do niego facetem i kobietką, której upić się po prostu nie dało.
Poszedł nad jezioro, woda zawsze pomagała mu w rozmyślaniach i napełniała dziwnym spokojem. Spojrzał w niezmąconą taflę, przyglądając się odbiciu. Z drugiej strony patrzył na niego zabójczo przystojny facet, z burzą jasnych włosów. - No Bori, zapuszczenie włosów było najlepszym pomysłem na jaki wpadłeś - powiedział do siebie z uśmiechem cwaniaka, który rzadko kiedy schodził z mu z twarzy.
Ravanhel usiadł na kamieniu i dopiero teraz zobaczył czerwoną twarzyczkę wpatrzoną w niego słodkimi oczętami.
- Dzień dobry miła pani. - Całkowicie niezrażony sytuacją i faktem, iż dziewczyna nie miała na sobie ubrać(to mu całkiem odpowiadało) rozsiadł się wygodniej wyjmując coś do pisania. - Nie przejmuj się mną i kąp się dalej.
Dziewczyna nawet nie drgnęła schowana za kamieniem w wodzie. Z każdą sekundą robiła się coraz bardziej czerwona chociaż myślał, że to już nie możliwe. - Jesteś urocza moja pani, mnie naprawdę nie trzeba się obawiać. - Uśmiechnął się łagodnie. - Patrząc na ciebie, moja głowa wypełnia się pomysłami.
- S-słucham? - wyjąkała.
- Jestem pisarzem. Czy zechciała byś zostać moją muzą? Moim natchnieniem? - spytał głosem pełnym nadzieji.
<Naga niewiasto? Czy zechcesz być jego natchnieniem? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz