Shang uśmiechnął się lekko i spoglądał na przemoczoną do suchej nitki dziewczynę.
- Oczywiście, że tu jestem. Dokąd miałbym iść? - zmrużył oczy widząc dziwne poruszenie w dole.
Daleko przed nimi napłynęła szara mgła. Utrzymywała się mimo mocnego deszczu i płynęła jak wzburzona fala, pokrywając budynki aż po same dachy. Czy mu się wydawało, czy faktycznie usłyszał dziwne jęki umarłych. Spiął się i zwinął mocniej skrzydła.
- To nie jest normalne.
- Zdecydowanie. - odparła.
Wstał i przyjrzał się bliżej oparowi który z cichym świstem dotarł do ich katedry. Budynek był wysoki i jako jeden z niewielu wychodził ponad mgłę.
- Co robimy? - zapytał niepewnie.
Mógł odlecieć i zostawić problemy za sobą. Ale nie wiedział co w takim razie stanie się z całym miastem. Mgła aż błyskała od naładowania magią. W dodatku wyjątkowo mroczną. Na pewno była to sprawka jakiegoś demona.
<Lilian? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz